czwartek, 3 września 2015

Piramida brzydoty

No i wyszło co nieco. Trochę zmian jak opisałem w poprzednim poście. Kinga zadowolona z nowej szkoły. Szybko się zaadoptowała i dzisiaj kolejny dzień do szkoły. To na razie pozytywny element zmian.
Z drugiej strony mamy nowy oddział małżonki. Wczoraj pierwszy dzień i okazuje się że nie jest tak różowo. Żona nie jest zadowolona z nowej (bądź co bądź) pracy. Po cichu liczę jednak, że nie zrobi nic głupiego i nie zostaniemy na lodzie. Jednak jak się ma męczyć to też kicha. Mam jednak nadzieję, że zaadoptuje się na nowym oddziale i będzie dobrze. Może to tylko okres przejściowy jest taki stresujący dla niej? A może faktycznie jest tam tak nieciekawie jak mówi? Tego nie wiem. Staram się być po środku, ale jest to ciężkie nie znając tak na prawde pracy tam. Wierzę jednak, że małżonka sobie poradzi i przez jakiś czas chociaż spróbuje zauważyć pozytywy całej sytuacji, pozytywy pracy z nowymi osobami i zaadoptuje się. Trzymam za to mocno kciuki. Jeśli jednak nie, to przyjdzie czas na rozstanie się z CRO. Mocno jej kibicuje, wierzę w nią. I jakąkolwiek by decyzji nie podjęła stanę za nią i będę ją wspierać.
No i mamy trochę lewej i trochę prawej strony zmian. Teraz przyszła pora na mój test. Czy nowa praca poprowadzi mnie ścieżką mojego dziecka i będzie zajefajnie w nowym miejscu, czy też trafię na drogę małżonki i tuż po zmianie pracy będę ze stresem szukał kolejnej. Czas pokaże i szybko zweryfikuje jaka jest prawda.
Licze jednak, że bez względu na to co zrobi żona i bez względu na to co będzie ze mną wyjdziemy szybko na prostą. Tego sobie, małżonce i przede wszystkim Kindze całym sercem życzę.


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+