niedziela, 31 stycznia 2016

wszystko opiszę

Kiedy byłem jeszcze mały nie posiadałem ani komputera, ani telefonu (co w dzisiejszych czasach wydaje się nieprawdopodobne, że w ogóle można było żyć), za złe zachowanie dostawało się linijka po łapach od nauczyciela, a nie karteczkę do psychologa z podejrzeniem ADHD, pomyślałem sobie, że kiedyś wszystko zinterpretuje i opiszę. moje wypracowania i rozprawki na języku polskim były bardzo słabo oceniane i niezrozumiałe. Cóż, szkoła jest, była i będzie konesratywna i raczej nie jest mile widziane myślenie w niej.
W międzyczasie dochrapałem się komputera. Pentium 233, ale już MMX Pozwalał rozwinąć skrzydła w takich rzeczach jak Carmageddon czy Need For Speed 3. Niestety brak interentu, który na tamte czasy był czymś kompletnie nieznanym, nie pozwolił na szeroki dostęp do mediów i portalów. Wszystko wtedy raczkowało. Internetu nie było nawet w szkole.
Moje pisemne wylewy zaskutkowały jednym zdaniem za dużo, co z kolei skutkowało niezdaniem matury z polskiego. Były to czasy kiedy nie było żadnych kluczy, systemów i innych pierdół. Maturę sprawdzały nauczycielki ze szkoły. Tym oto sposobem mój styl pisania bardzo nie odpowiadał mojej pani od polskiego. Ja za to w oczekiwaniu zostałem zesłany do szkoły policealnej edukacji informatycznej. To miało na mnie dobry wpływ. Tam przeżyłem kilka niesamowitych chwil, poznałem wiele ludzi, przeżyłem swoją pierwszą wielką miłość i... poznałem smak internetu. W tym że tajemniczym czymś za pomocą łączy szkolnych i serwera novela zaprenumerowałem gazetę o dość dziwacznym tytule "no name". Nie trwało długo, jak zacząłem pisać artykuły do niej. Artykuły, które były dość wysoko oceniane. Dostawałem się niemal co miesiąc do grupy najlepszych i dwa razy nawet udało mi się byc najlepszym z najlepszych. 

Dzięki "NO NAME" zostałem w internecie zauważony przyez inną, dopiero powstająca gazetę. Zostałem zaproszony przez nich jako jeden z redaktorów. Niestety niedługo później gazeta zmieniła profil. Przestała publikować dowolne tematy i zajęła sie poważniejszymi rzeczami. Nazwy gazety nie zdradzę, bo obecnie mocno się rozwinęła i jest dosć znana w kraju.
Ja wróciłem do NO NAME, które niedługo później przestało istnieć.
Mój nieco wiotki język wówczas miał sporo przerwy. Internet się rozwinął. Powstały portale społecznościowe typu Nasza Klasa. W internecie powstawały twory zwane dzisiaj blogami. Ponieważ moją pasją po pisaniu stały się zdjęcia, trafiłem przez przypadek na Fotobloga. Tam już jednak tak dobrze mi nie szło z pisaniem. Kilkuletnia przerwa okazała się zaporą nie do przeskoczenia. Tak mniej/więcej zaczęła się, trwała i zakończyła się moja kariera pisarska. 


 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+