wtorek, 6 września 2016

Pryzmat fotografa


Spotkałem sie ostatnio z pytaniem w jednej z grup fotograficznych, które wzbudziło we mnie pewne emocje karzące napisać mi ten post. Autorka pytania kupiła sobie nowy lepszy aparat i zaczęła się zastanawiać, czy robi dobre zdjęcia. I pochwaliła się kilkoma portretami. Tu mnie zaskoczyła jedna refleksja. Otóż zauważyłem, że w wielu postach i pytaniach ludzie się chwalą posiadanym sprzętem. Tylko... po co? Czy na prawdę ludzie myślą, że przez posiadanie lepszego aparatu będą lepsi, a ich zdjęcia będą cudne? O tak od razu? Bo przecież to dobry i drogi sprzęt, więc i zdjęcia muszą być super. Tylko że lepszy sprzęt nie uczyni nas lepszymi fotografami. Aparat to przecież tylko narzędzie i nie ma znaczenia czy kosztował on 30tyś zł czy 300zł. Jeden i drugi świetnie nadaje się do fotografii. Dużej większości wydaje się, że ich zdjęcia będą lepiej oceniane, jak napiszą jaki mają super aparat. A to chyba nie tędy droga. Nie można oceniać umiejętności kierowcy przez to jaki samochód posiada. Nie chodzi w życiu chyba o to, aby oceniać książeczkę czekową po okładce.
I tu można by się zastanowić, czy pokazanie jaki ma się ekstra aparat to jest dowartościowanie samego siebie (ja mam, a wy nie), czy też nadzieja na to, że oceniający pomyślą: "no tak, ma taki sprzęt to zdjęcie musi być dobre". Czyli w sumie dowartościowanie swoich zdjęć.

Tymczasem oglądając zdjęcie myślimy sobie - "e... kiepskie". A potem czytamy że zostały zrobione np Leica Q Pro i wówczas myślimy sobie - "e... kiepskie".

Zauważyłem również, że często ocenia się człowieka przez to czym robi zdjęcia. Sam się czasem na tym łapie. Przykładowo, ostatnio na rozpoczęciu roku mojej córki ludzie robili zdjęcia. Jedni mieli aparaty, inni telefony... Znalazł się też jeden tatuś z bardzo dużym, ciężkim aparatem. Od razu zwróciłem na niego uwagę i pierwsza myśl była "o... ten to potrafi robić zdjęcia". Oczywiście szybko sobie uświadomiłem, że to kompletna bzdura jest. Niepozorna mamuśka z telefonem komórkowym może być w sumie zawodowcem, a człowiek z drugą lustrzanką zwykłym niedzielnym cykaczem. Ludzie natomiast uważają podświadomie, że lepszy sprzęt to bardziej profesjonalny ludzik go obsługuje. Tymczasem sam sprzęt pokazuje nam co najwyżej zasobność portfela jego posiadacza, a nie profesjonalizm właściciela. Kiedyś pewien mądry ktoś opowiedział mi, że jego kolega przeszedł kilka kursów fotograficznych i skończył studia mając do dyspozycji tylko kawałek kartonu i kliszę. I nie stać go było na zakup aparatu. Zamiast na to wydał na naukę. Za to z tego co miał, przy użyciu pewnych zdolności manualnych zrobił sobie aparat sam. Kartonowym aparatem potrafił zrobić magisterkę. Historia świetnie pokazuje, że nie aparat robi zdjęcia, a człowiek. I droższy aparat nie sprawi że my będziemy lepsi. Chwalenie się sprzętem nie spowoduje, że wszyscy zaczną się zachwycać naszymi zdjęciami.

Moje aparaty to relikt minionej epoki i zwykły kompakt. Po 3-ch przebytych kursach fotograficznych i kilku spotkaniach poznałem bardzo sporo osób lubujących się w fotografii. Jedni mieli sprzęty warte tyle co 2-piętrowy dom, a inni o równowartości dziecięcej hulajnogi z Tesco. I ani nie czułem się gorszy o tych z bogatszym zestawem, ani nie czułem się lepszy od posiadaczy najtańszych maszyn. Porównując i chwaląc się publicznie swoimi zdjęciami potwierdza się tylko to, że aparat to tylko narzędzie. Jak śrubokręt. Ale czy kupując drogi śrubokręt będziemy zaraz potrafili naprawić samochód?
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+