czwartek, 9 lutego 2017

Wielokrotność


Fotografia to dziedzina sztuki rządząca się swoimi prawami. Te prawa przez lata ustalone zostały przez największych władaczy sprzętem zatrzymującym czas. Utarły sie więc pewne schematy, pewien ogólny wygląd konkretnej dziedziny fotografii. I tak np utarło się, że w krajobrazie cały kadr ma być ostry, portret to osoba na rozmytym tle, a macro to kwiatek lub owad.
Te schematy powielają się na zdjęciach w nieskończoność, bez końca. To wszystko prowadzi do pewnych konsekwencji takich, że wszystkie zdjęcia są takie same. Każdy portret wygląda tak samo, każdy krajobraz wygląda tak samo. Mamy pełną powtarzalność zdjęć. Nie różnią się praktycznie niczym. Ludzie przyzwyczaili się do pewnych schematów, nauczyli się ich i z nich nie rezygnują. Ciekawe tylko dlaczego: nie chcą, czy nie umieją?
Jeśli biorąc pod uwagę "nie chcą", może to być związane ze sposobem rozumowania ludzkiego umysłu. Nasz mózg od maleńkości ustawiony jest na powtarzalność. Widzimy coś i powtarzamy. Lubimy muzykę, którą już słyszeliśmy. Nawet nie musi być taka sama, wystarczy, że będzie zawierać podobną linię melodyczną jakiegoś instrumentu. Wystarczy się wsłuchać, choćby w perkusję. W danym rodzaju muzyki jest ona praktycznie taka sama. Różni się szczegółami, jakimiś samplami. Podobnie mamy w oczach - widzimy coś i uznajemy to już za piękne. Nauczyliśmy się, że portret musi mieć rozmazane tło. Przyzwyczailiśmy do tego nasze oczy. Podoba nam się to. To powtarzalność, schematyczność myślenia. Działamy tak czy tego chcemy czy nie. Kopiujemy więc to co się nam podoba, powtarzamy, tworzymy dokładnie to samo co już zostało stworzony, odkrywamy koło na nowo. I co najciekawsze - nawet o tym nie wiemy. Bo inna modelka, może nam bliska, więc zdjęcie staje się nam bliższe, a więc wyjątkowe. Innym też się spodoba, bo zawiera reguły i zasady tworzące fotografię.
W przypadku gdy nie umiemy tego zmienić, prawdopodobnie związane jest ze strachem. Przecież nie może być tak, że w portrecie będzie ostre tło, sesja ślubna będzie z udziałem szkieletów, a twarze na zdjęciach będą nieidentyfikowalne. Dla nas i dla innych fotografia traci wtedy sens. Nie potrafimy jej przydzielić do konkretnego rodzaju, więc nie potrafimy jej zaszuflatkować. A więc jest to fotografia inna. Nasze schematyczne myślenie każe nam bać się inności. Myślimy, że inność jest naszym wrogiem. A wroga należy się bać, bo wróg to ktoś kto może nam zrobić krzywdę. Bronimy sie więc rękami i nogami, aby nasze zdjęcia nie były "inne". Mają być takie same, a nasza podświadomość wmawia nam, że nie umiemy zrobić czegoś innego. Podświadomość innych działa podobnie, a więc inność jest ganiona, nieakceptowalna, nieprzyjemna.
W ten oto magiczny sposób przez nasze własne wewnętrzne ja weźmiemy aparat i stworzymy skopiowaną kopię kopii tego co już kiedyś zostało skopiowane. Podoba się nam, podoba się innym. Jedziemy na tym samym wózku i oglądamy codziennie te same zdjęcia, które już niejednokrotnie widzieliśmy. I tylko w środku wiemy, że są one ok, że są fajne, że są wyjątkowe... Szczególnie szczególne gdy są nasze.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+