niedziela, 9 kwietnia 2017

Płytne rozterki

Kto by pomyślał, że w dzisiejszych czasach tak ciężko o niektóre rzeczy. Jak wiecie, jestem aktywnym pasjonatem nośników fizycznych. uwielbiam obcowanie z płytami winylowymi, jeszcze bardziej kocham kasety magnetofonowe, a płyty CD po stokroć bardziej lubię niż mp3.  Ponieważ w piątek zostałem poproszony wykonanie zdjęć ze święta szkoły postanowiłem podarować je szkole na płytach CD. ku temu przejrzałem mój zerowy zasób czystych płyt CD i DVD po czym wpakowałem sie w auto (bo żona rowerem nie pozwoliła pojechać) celem odwiedzenia kilku marketów (póki nie ma zakazu handlu w niedzielę) i zakupie kilku płyt DVD. No to co - uruchomić maszynę spalająca paliwo i trująca powietrze i kierować się na najbliższy market (w końcu na sklep w tym kraju liczyć nie można). Kilkanaście minut jazdy i już pod marketem. Pędem na półeczki z RTV i komputerami. a tam.... no właśnie... niemiłe zaskoczenie. Płyt brak. Kurcze, ale jak to? Sprzedawcy, których znaleźć ciężej niż samego Chrystusa we własnej osobie, zgodnym niemal anielskim chórem twierdzili że płyty są na pewno. Znalazła się nawet pani, która otworzyła szeroko oczy, że w ogóle istnieje coś takiego jak puste płyty CD. Sprzedawcy swoje, a rzeczywistość swoje. Pora odwiedzić drugi market.
A tam - oczywiście że są płyty CD i DVD... jedna jedyna firma płyt CD i jedna jedyna DVD. Płyty sprzedawane osobno w opakowaniach papierowych, albo po 10 sztuk w opakowaniu plastikowym. Kurde... czyżby na pewno? No ale są. Nie ma żadnego producenta wyższej jakości płyt. Tylko standardy. Cena? Masakra 1zł/szt. No cóż, przecież to juz prawi vintage, więc musi kosztować. Płyty są, zdjęcia nagrane. zakupiłem trochę więcej na przyszłość. W tym tempie za pół roku nie będzie szans na czystą płytę. No, chyba że w muzeum.

Czy na prawdę tak ciężko jest obecnie o nośnik fizyczny? Wiadomo, że to już nie jest najnowszy krzyk mody i jak ktoś z tego korzysta zamiast z mp3 na pewno jest brudny i ma wszy. Obiegowa opinia dotarła i do sieci tych największych sklepów widać. Kiedy nie ma problemu z kupieniem płyt winylowych (nawet w biedronce są), czy kaset magnetofonowych tan nosnik cyfrowy zostaje wycofywany z rynku. Niedługo chcąc przekazać komuś coś będę musiał kupować pen-drive. Tylko... no właśnie... nie kalkuluje mi się to za bardzo.  A szkoda. Bo jednak nośnik fizyczny w postaci płyty ze zdjęciami czy muzyką jest jednak zdecydowanie przyjemniejszy niż pen-drive czy (o zgrozo) poczta e-mail.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+