We wnętrzu własnej samotni

Jak nie każdy pewnie wie, od pewnego czasu mieszkam sam. Wynająłem sobie mieszkanko z dala od ludzi, z dala od zgiełku, od hałasu od "muszenia musieć". Za to bliżej siebie. Godziny spędzone w samotności późnymi wieczorami nie napawały optymizmem. Pozostanie samemu z własnymi myślami nierzadko naznaczonymi bagażem niechcianych treści nie pozwoliły spać spokojnie. Nie pozwoliły nawet spokojnie egzystować wśród ludzi. Przez wiele późnych nocy toczyłem ostre boje z własnymi myślami aby nie popaść w autodestrukcje. Przez wiele tych nocy również ostro dostawałem wpierdol. Noc nie pomagała, hektolitry wypitego piwa, pozwoliły znaleźć troszkę ukojenia w obrazie, które przedstawiały mi okienne szyby o północy. Piwo bezalkoholowe... muszę to dodać. Ale wśród tych wszystkich stoczonych bitew z samym sobą z nieumiejętnością i niechęcią do świata i innych... jedna mała myśl nie dawała mi spokoju: To nie walka ze światem - to walka z samym sobą. Próba zrozumienia ludzi, ich postępo...