poniedziałek, 20 lutego 2017

Sztuka wyboru

Będę trochę monotematyczny, ale mimo wszelkich apelów nie tylko z mojej strony pytania o sprzęt ciągle w znacznym stopniu sie pojawiają. Apelowałem o to ja, apelowali o to niektórzy forumowicze, apelowali o to również Ci którzy są zawodowcami. Bez powodzenia.
Otóż bardzo spora część wpisach na forach ciągle dotyczy tematu jaki aparat wybrać, która lustrzanka, jaki obiektyw, jaka lampa. Próbując jakoś wybrzebać się z tematu i szukając jakiś bardziej wartościowych wpisów siłą rzeczy zostałem zmuszony do czytania pytań. I co się okazało -> Jedni chcą lustrzanki, inni po prostu aparatu, a jeszcze inni akcesoriów. Z tego wszystkiego wyłania sie jeden prosty obraz - ludzie liczą że inni się znają i wybiorą za nich. Sprawa bardzo prosta i bardzo denerwująca. Wybór jednak sprzętu nie jest już taki prosty i taki oczywisty. Cały pic polega na tym, że mimo jednego wspólnego obrazka wszyscy jesteśmy różni. Nie ma dwóch identycznych osób.

Co polecamy? 
Oczywiście polecamy głównie lustrzanki, bo wydaje się nam że są najlepsze. Polecamy jasne obiektywy, bo jasny to lepszy. Polecamy extra lampy bo są lepsze od tych mniej extra. Polecamy, bo mamy i używamy. Znamy sprzęt, dobrze, się nam z nim współpracuje. Robiliśmy i robimy nim setkę zdjęć, być może uczyliśmy się na nich. Problem jest taki, że dla nas jest super, dla innego już nie musi. Co dla nas jest extra, dla innego nie musi. Nie znamy potrzeb osoby pytającej. Nam się wydaje extra wypasionym sprzętem  niemal doskonałym. Polecamy więc nie znając preferencji drugiej osoby.

O co pytamy?
Generalnie nie wiedząc na co odpowiadamy nie wiemy tez o co pytamy. Często nie wiemy nawet jaki rodzaj fotografii będziemy uprawiać. Mówimy, że będzie to np portret. Portret, bo wszyscy robią portrety. Ale wybierając pierwszy aparat do końca nie wiemy jaki dokładnie rodzaj fotografii nas wciągnie. Teraz podobają nam się portrety, bo przecież będziemy fotografować naszego synka, bo jest taki piękny i w ogóle. Uwiecznimy naszego dziadka póki jeszcze jest wśród nas. No i fajnie. Wiadomo, że to zrobi każdy. Co jednak gdy się okaże, że wciągnie nas fotografia podwodna? Okaże się, że nasz sprzęt się do tego nie nadaje. Będziemy wówczas zmieniać aparat? Co zatem z wyborem tego superaśnego modelu, który kupiliśmy? Okaże się kompletnie nieprzydatnym drogim urządzeniem. A przecież tak go bardzo polecali. Nagle okaże się, że przy -20 zamarza i odmawia współpracy. No ale jak to? Przecież polecali? Abo ornitologia będzie naszą małą słabością. I nasz sprzęt taki super nie podoła, bo zbliżenia na to nie pozwalają. Nie wiemy o co pytamy, ale pytamy, bo inni wiedzą lepiej co jest dla nas lepsze. Prawda jest taka, mówiąc najprostszym językiem:

1. Pytanie o sprzęt to pytanie, jaki rodzaj muzyki jest najfajniejszy.
2. Pytanie o markę, to równoznacznik pytania o to który zespół jest najlepszy.
3. Pytanie o model - to pytanie który album jest najfajniejszy.

Innymi słowy polecą nam np Disco zespołu E-rotic "The power of sex". Kupimy i nagle okazuje się, że tak super polecany krążek nie nadaje się do słuchania. Nasze uszy pieści gotycki metal i najlepiej Cradle of Filth "Midian".

Świadomość wyboru podstawą zadowolenia
Nauczmy sie naszych wyborów dokonywać świadomie. To my wiemy co dla nas najlepsze. Nie wujek Zbyszek, czy Adam z grupy. Poszukajmy, popatrzmy. Nie wybierajmy na podstawie polecenia, bo to największa pułapka na jaką możemy się natknąć. Nikon d5300 może się okazać dla nas kompletnie nieintuicyjnym drogim bublem w domu. Być może dla nas będzie dużo lepszy Canon d1300. Lepiej będzie nam leżeć w dłoni, jego funkcje, czy dostępne obiektywy będą dla nas bardziej przydatne niż cokolwiek do nikona. A może ani jeden ani drugi nie spełni naszych oczekiwań i super rozwiązaniem będzie uszczelnione body np Pentaxa k-50? Albo też lustrzanka w ogóle okaże się do niczego gdy będziemy ją chcieli nosić i nasze oczekiwania spełni mały wytrzymały kompakt? Uczmy się, czytajmy, sami oceniajmy, sami siebie pytajmy o wybór. To co okazało sie w świecie najlepszym wyborem i w ogóle gwiazdą roku dla nas może być kompletnie nieużywalne. Jeśli chcemy być zadowoleni z tego co mamy nie kupujmy na ślepo na podstawie polecenia, czy opinii. Najlepszym zakupem dla nas (czy to aparat, telewizor, telefon, komputer, plecak, samochód czy zwykła bułka w sklepie) będzie to co wybraliśmy sami. Bez niczyjej pomocy, niczyjej rady. W końcu nie będziemy jeść namiętnie chałki której nie cierpimy, bo inni mówią że jest pyszna. Podobnie nie będziemy czerpać satysfakcji ze złego wyboru sprzętu bo ktoś powiedział, że jest extra.  Ja wiem, że to jest ciężka sztuka - umieć dobrze kupić. Ale prawdziwym arcydziełem jest umieć dobrze wybrać. A my nie przywykliśmy do ciężkości i wierzymy, że inni doskonale wiedzą co dla nas najlepsze. Ale chwila zadania sobie trudu będzie procentowała latami satysfakcji z obcowania kupionym przedmiotem.

      Podstawa satysfakcji to świadomość wyboru
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

czwartek, 9 lutego 2017

Wielokrotność


Fotografia to dziedzina sztuki rządząca się swoimi prawami. Te prawa przez lata ustalone zostały przez największych władaczy sprzętem zatrzymującym czas. Utarły sie więc pewne schematy, pewien ogólny wygląd konkretnej dziedziny fotografii. I tak np utarło się, że w krajobrazie cały kadr ma być ostry, portret to osoba na rozmytym tle, a macro to kwiatek lub owad.
Te schematy powielają się na zdjęciach w nieskończoność, bez końca. To wszystko prowadzi do pewnych konsekwencji takich, że wszystkie zdjęcia są takie same. Każdy portret wygląda tak samo, każdy krajobraz wygląda tak samo. Mamy pełną powtarzalność zdjęć. Nie różnią się praktycznie niczym. Ludzie przyzwyczaili się do pewnych schematów, nauczyli się ich i z nich nie rezygnują. Ciekawe tylko dlaczego: nie chcą, czy nie umieją?
Jeśli biorąc pod uwagę "nie chcą", może to być związane ze sposobem rozumowania ludzkiego umysłu. Nasz mózg od maleńkości ustawiony jest na powtarzalność. Widzimy coś i powtarzamy. Lubimy muzykę, którą już słyszeliśmy. Nawet nie musi być taka sama, wystarczy, że będzie zawierać podobną linię melodyczną jakiegoś instrumentu. Wystarczy się wsłuchać, choćby w perkusję. W danym rodzaju muzyki jest ona praktycznie taka sama. Różni się szczegółami, jakimiś samplami. Podobnie mamy w oczach - widzimy coś i uznajemy to już za piękne. Nauczyliśmy się, że portret musi mieć rozmazane tło. Przyzwyczailiśmy do tego nasze oczy. Podoba nam się to. To powtarzalność, schematyczność myślenia. Działamy tak czy tego chcemy czy nie. Kopiujemy więc to co się nam podoba, powtarzamy, tworzymy dokładnie to samo co już zostało stworzony, odkrywamy koło na nowo. I co najciekawsze - nawet o tym nie wiemy. Bo inna modelka, może nam bliska, więc zdjęcie staje się nam bliższe, a więc wyjątkowe. Innym też się spodoba, bo zawiera reguły i zasady tworzące fotografię.
W przypadku gdy nie umiemy tego zmienić, prawdopodobnie związane jest ze strachem. Przecież nie może być tak, że w portrecie będzie ostre tło, sesja ślubna będzie z udziałem szkieletów, a twarze na zdjęciach będą nieidentyfikowalne. Dla nas i dla innych fotografia traci wtedy sens. Nie potrafimy jej przydzielić do konkretnego rodzaju, więc nie potrafimy jej zaszuflatkować. A więc jest to fotografia inna. Nasze schematyczne myślenie każe nam bać się inności. Myślimy, że inność jest naszym wrogiem. A wroga należy się bać, bo wróg to ktoś kto może nam zrobić krzywdę. Bronimy sie więc rękami i nogami, aby nasze zdjęcia nie były "inne". Mają być takie same, a nasza podświadomość wmawia nam, że nie umiemy zrobić czegoś innego. Podświadomość innych działa podobnie, a więc inność jest ganiona, nieakceptowalna, nieprzyjemna.
W ten oto magiczny sposób przez nasze własne wewnętrzne ja weźmiemy aparat i stworzymy skopiowaną kopię kopii tego co już kiedyś zostało skopiowane. Podoba się nam, podoba się innym. Jedziemy na tym samym wózku i oglądamy codziennie te same zdjęcia, które już niejednokrotnie widzieliśmy. I tylko w środku wiemy, że są one ok, że są fajne, że są wyjątkowe... Szczególnie szczególne gdy są nasze.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+