sobota, 30 kwietnia 2016

I`ll be watching you

Przeszedłem warsztaty fotograficzne, przeżyłem jaskinie, Poznaem kilka fantastycznych osób, za mną są kursy, setki godzin filmów, tysiące znaków układających się w poradniki i instrukcje. Nauczyłem się robić portrety, wiem gdzie ma co być, aby zdjęcie wyglądało atrakcyjnie. Umiem wykorzystywać świadomie swój aparat. Parametry dobieram po swojemu. Umiem panoramować, teorie i podstawy mam w jednym palcu. Ale... nigdy, przenigdy nikt nigdy nie powiedział, jak robić zdjęcia artystyczne. Widziałem ze 100 różnych rodzajów zdjęć, moje oczy widziały tysiące fotografii zarówno mistrzów, jak i amatorów. Pejzaże, malowane przez naturę na matrycy aparatu. Portrety ukazujące piękno osób i wyjątkowość zwierząt. Produkty mówiące wszystkim w koło "bierze mnie". W końcu architektura - pejzaż zbudowany ludzką ręką.
Czy w związku z tym powinienem czuć się jakoś inaczej pokazując ludziom takie fotografie, jak ta powyżej? Czy powinienem czuć się gorszy od kogoś kto pokazuje na zdjęciach swoje miasto? Czy może powinienem czuć się lepsze, że potrafię coś więcej niż pokazać kolejne zdjęcie psa biegającego po łące? A może powinien czuć się wyjątkowy, że tworze coś czego nikt nie stworzył?
Jak powinienem postrzegać swoje zdjęcia? W którym miejscu wśród miliardów fotografii je umieścić? Czy jest w ogóle w mentalności i poczuciu estetyki ludzkiej przestrzeń na coś takiego?
Czasem się zastanawiam, czy fotografia inna niż wszystkie, ukazanie świata od innej strony może się podobać. A może faktycznie wolimy "zwykłe" fotografię, bo ukazują świat który na co dzień nas otacza. Świat realny, prawdziwy, naturalny. 



 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

piątek, 29 kwietnia 2016

bufff...

No i buff. nie wytrzymałem. Po kilku warsztatach i kilkuset zdjęć w końcu musiałem się wyżyć trochę artystycznie. Przy pomocy dwuch aparatów, trzech lampek rowerowych. drewna i butelki od coca-coli wyszło coś takiego.
Dwa tygodnie nerwówki w pracy, zlansowania całkowitego mózgogłowia, wyżyłem się za całe zło i stworzyłem dzieło. Takie które część zrozumie, część wykpi. Ale nie o to chodzi, aby się podobało wszystkim. Dusza coś stworzyła, została nakarmiona, odżyła... Na jak długo? Tego się nie dowiem. Być może za kilka dni rzuci mnie znowu w jakieś miejsce w przestrzeni i czasie, który zbiegnie się w jedno małe "klik" spustu migawki. I to będzie ta chwila, ten ułamek kiedy coś wyskoczy ze środka i człowiek sobie uświadomi - tak to był mój czas, moja sekunda we wszechczasie wieczności. Ten moment, kiedy spite codziennością własne "ja" będzie w sekundzie tylko sobą, tylko dla siebie. 





Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

piątek, 22 kwietnia 2016

Edukacja

Twarzą w twarz
Oko w oko
Obiektyw w obiektyw...

Rozpoczęła się nauka. Przesłona, migawka, złoty podział... To pojęcia nieznane cykaczom. To z czego składa się zdjęcie nie interesuje nikogo kto nie zamierza robić zdjęć. A przecież robimy je wszyscy. Sąsiedzi, znajomi, rodzina, najbliżsi... zdjęcia robią wszyscy. A ilu robi je świadomie? 3%? może 4? A to przecież podstawa, aby zdjęcia robić coraz lepsze. Podstawowe zasady kompozycji to przecież właściwość sprawiająca, czy ktoś się będzie nad naszymi zdjęciami zachwycał, czy po prostu popatrzy i bez wzruszenia powie "no, fajne". Czego oczekujemy od naszych zdjęć? Uwiecznienia chwili? złapania fragmentu czasu? Czy może złapania piękna chwili? Bo to co pokażemy potem ludziom zależy od tego co potrafimy i na ile świadomie wykorzystamy chwilę, aby ją zatrzymać na zawsze. W każdej chwili jest trochę piękna. W każdej momencie życia, z każdej strony możemy znaleźć coś wartego uwagi. I tylko od nas zależy czy będziemy w stanie to złapać, pokazać, czy też przejdziemy koło tego obojętnie. Od nas zależy jak będzie wyglądać blok, który co dzień widzimy przez okno. Od nas będzie zależeć, czy stanie się on czymś wyjątkowym, czy będzie po prostu kolejną maszyną do mieszkania. Świadomość tego co robimy może mieć wpływ na to co będą myśleć inni.
Jestem kiepskim nauczycielem. Przekazywanie wiedzy nie jest moją mocną stroną. Coraz więcej umiem, coraz więcej potrafię. Świat w moich zdjęciach wydaje się być coraz lepszy. I choć nie mi to oceniać mam świadomość, że to co pokazuje światu może się podobać. Wiedza i pewne doświadczenie ze świata codziennego pozostaje we mnie i będzie uwiecznione w codziennych chwilach. Pokazane w formie obrazu. I mimo tego co mam w głowie, tego co widać na moich tworach nie umiem przekazać dalej. Na szczęście jest taka osoba w moim życiu, która również chce pokazać świat po swojemu. Zbudować jeszcze raz to co jest zbudowane. Ukazać świat trochę inaczej. Po swojemu, tak jak go widzi. Ja mam wiedzę, ona chęci. Tego transferu nie da się przerzucić za pomocą kabla. Nie ma techniki która potrafiłaby przekazać wiedzę za pomocą kilometrów zimnych kabli. Tą wiedzę muszę przekazać w sposób tradycyjny. Teoria, praktyka, doświadczenie... tworzą spójny obraz tego co potem będzie wykorzystane i pokazane światu. To podbudowuje, potrafi nadać sens temu co się ma w gowie. Bo nie ważne co robisz ważne jak to robisz. 


ps. Dziękuję, małżonko, że chcesz. To dla mnie bardzo ważne.
 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

zakopiańske Warsztaty fotograficzne


Zakończyły się właśnie Warsztaty w Zakopanem zorganizowane przez Pawła Syriusa z Fotokursy.tv. To pierwsze takie warsztaty zorganizowane przez społeczność. I powiem szczerze, bardzo udane. Poznało się na prawdę fajnych ludzi, zrobiło sporo wspaniałych zdjęć. No i się nauczyło kilku rzeczy będących abstrakcją, znajomością której wykazałem się jak techniką zastosowaną w spotkach kosmicznych zielonych ludzików. 3 dniowa magia fotografii, 21 osób z aparatami tułający się po górach. Definicja rozwoju. I mogę się pochwalić kilkoma zdjęciami z 3-dniowego dnia fotograficznej rozpusty.


























Ah, tak przygoda w Jaskiniach. Dużo czołgania, łążenie po kostki w wodzie, przejście nad przepaścią... Warto było. :) Wspomnienia niezapomniane. I w końcu dowiedziałem sie jak odbierają świat niewidomi. :) Słychać było każdy dźwięk, czuć było obecność ludzi wkoło choć nikogo nie było widać. 
Już się cieszę na kolejne warsztaty. :) Może i tym razem uda się zorganizować te kilka zł i pojechać. Choćby dla samych ludzi... A szerzej opowiem o warsztatach innym razem. 

 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

niedziela, 10 kwietnia 2016

Pędzimy

"Ruszyła maszyna już nikt nie zatrzyma
Kto wejdzie pod koła ten uciec nie zdoła"


Jak śpiewał 52 Dębiec.
W piątek przeszedłem teoretyczny kurs fotografii. Dowiedziałem się o takich rzeczach jak przesłona, czas ekspozycji czy zależności między ogniskowa obiektywu a wielkością matrycy. Miło było powtórzyć sobie cała wiedzę zdobytą przez czas od zakupu aparatu aż to wczoraj. Ponieważ byłem jednym z najbardziej wykształconych uczestników po każdym zadanym pytaniu prowadzący z automatu dodawał formułkę:
 

- Kuba, nie podpowiadaj.

Można powiedzieć, że miło spędzony czas po ciężkim tygodniu pracy. Oj tak, poprzedni tydzień zrobił mi z mózgu kisiel. Człowiek nawet na sex nie miał ochoty. Zostałem umysłowo i emocjonalnie zgwałcony przez ludzi którzy z zasady nie przyznają tobie racji. Ale o tym innym razem.

W niedzielę po teorii przyszedł czas na praktykę. 4,5h spaceru zaowocowało na prawdę fajnymi zdjęciami pod okiem zawodowca. Wykorzystałem kilka elementów zakupionych kiedyś a niektórych jeszcze nie używanych. Znowu wyszło, że jako jedyny zapatrzyłem się w statyw co pozwoliło na ujęcia z długimi czasami. Efekty aparatu takie jak podbicie kolorów i zwiększenie kontrastu dało bajkowe efekty. Jestem bardzo zadowolony i mega dumny ze zdjęć i zdobytej wiedzy. Czego się nauczyłem to moje. Można powiedzieć, że zaczynam się czuć jako ten trochę lepszy wśród amatorów. 


A na przyszły weekend kolejny kurs. Tym razem w Zakopanem. No i oczywiście wraz z człowiekiem na którym się wzoruje, od którego sie uczę i z którego czerpię inspiracje. W sumie jaram się tym jak pedofil w smyku. 




Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

sobota, 9 kwietnia 2016

roweromania

Sezon rowerowy rozpoczęty. 
Mama ma rowerek.
Kinga ma rowerek.
O, sąsiadka ma rowerek.
Mam i ja.... :)

a więc jeździmy rowerkiem w prawo. Jeździmy w lewo. Pedałujemy, ruszamy, hamujemy i skręcamy. W sumie niby nic, ale w tych czynnościach jest coś, czego nie ma w innych podobnie zachowujących się pojazdach - perspektywa. I to inna niż z pozycji pieszego. Inna też niż z pozycji kierowcy samochodu. Pozycja w której na co-dzień się nie znajdujemy. Taka pomiędzy siedzeniem, a staniem. W półskłonie, usadowieni na siodełku kręcąc nogami wyruszamy w podróż. Jedni do pracy, inni doszkoły, a jeszcze inni w sobie tylko znane drogi. Rowerem tu i rowerem tam. Mijając zaskoczone twarze przechodniów i zdenerwowane miny kierowców wyznaczamy swoje trasy, podażamy swoją ścieżka. jestesmy jak koty których i tak się nie zatrzyma. Jak jaszczury - szybcy i zwinni. Jesteśmy jak ludzie - wolni. 


 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

wtorek, 5 kwietnia 2016

sobota, 2 kwietnia 2016

Lato! Lato w mieście!

No i mamy prawie wiosnę. Na termometrach ponad 10 stopni. Kurtki zimowe pozostały na wieszaku, rowery odświeżone. Można się powozić trochę po mieście. Ofiary monopolu w końcu mogą spokojnie żyć pod sklepami. pozostała walka z grawitacją. Zadanie tych trzeźwiejszych jest prostsze. Ryzyko poślizgu minimalne. Pozostaje towarzysz trzymać, aby tamten nie padł na maskę.
W przyrodzie też się zaczęło się dziać. Drzewa zaczynają się zielenić, trawy obsypują sie kolorowymi kwiatami. Na to muchy organizują zbiorowa pobudkę. zastaniemy je niedługo w naszych herbatach i posiłkach. Z pomocą będziemy mieli pająki, który na ten stan rzeczy również wypełzły z legowisk. Uciekając więc przed owadowymi gryzoniami pająki zaserwują nam skuteczny system zatrzymywania. Gryzonie w postaci os, szerszeni dostarczą nam dawkę adrenaliny. 
Na to wszystko słoneczko dmuchnie w nas temperatura powyżej 30 st C. Po ulicach zaczną snuć sie goście w krótkich spodenkach i studentki z dekoltami odsłaniającymi biusty. Każdy znajdzie cos dla siebie. Sami będziemy tłuc się po mieście skąpo ubrani jednych przyprawiając o przerażenie, w innych zbudzimy ciekawość. To wszystko w turze muzyki ze smartfonów kretynów którzy łażąc bez celu ulicami są przeciwnikami słuchawek. 
Podsumowując - zaczyna się okres życia monopoli, much w śniadaniach, pajęczyn, odganiania wszystkiego co może nas użądlić, sporych widoków nagich (nie zawsze ładnych) ciał, temperatur nakręcających sprzedaż piwa, oraz wymogu słuchania muzyki której nie chcemy słuchać. Po prostu - zaczyna się okres letni.


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+