środa, 30 grudnia 2015

wtorek, 29 grudnia 2015

zdjęcie 30 - widziane inaczej

Mam w życiu dwie pasje. Jedną z nich jest rower. Druga, od niedawna stała się fotografia. Te dwie rzeczy dają mi satysfakcje jakich mało. Na rowerze wyżywam się za wszystkich i za wszystko. Muszę, aby po prostu czasem nie powyrzynać wszystkich. Czasem się boję, że znajdę jakiś nóż czy maczetę i po prostu nie wytrzymam. Ale kto tak nie ma? Tak szczerze? Ilu chciało rzucić nożem w kelnera który podał zimną kawę? Ilu przeleciało przez głowę, że wystarczy 1 cios, aby zabić babeczkę, która od pół godziny okupuje kasę w sklepie? Kto choć raz nie pomyślał, aby pieprznąć, wszystko, zostawić żonę i dziecko na pastwę zycia? Ilu osobom puszczały nerwy kiedy szef w pracy znowu się o coś czepiał? Jednak mimo wszystko wszyscy potulnie proszą o podgrzanie kawy, cierpliwie czekało z kolejce, dało buziaka żonie na zgodzie i ze zgiętym karkiem wysłuchiwało kierownika? Jednak człowiek musi mieć jakiejś ujście swoich emocji. Każdy ma na to swój sposób. Ja, aby nie zwariować jeżdżę na rowerze. Czasem jadę 5 km, czasem 150. I czuje niezwykłą satysfakcję z każdego pokonanego kilometra. Czerpie z tego dużo przyjemności i frajdy. A przy okazji wyżywam się na całym świecie za każdy jego aspekt. Mam czas pomyśleć, czas dla siebie. Niewielu zdaje sobie sprawę, że świat z perspektywy siodełka wydaje się być inny. Jest taki jakiś piękniejszy, spokojniejszy, jakby bardziej przyjazny. Człowiek zauważa w kelnerze błąd, a nie celowe działanie, babci wybacza, bo to starsza pani, widzi jak maluje się uśmiech na twarzy małżonki i dziecka, a w kierowniku widzi człowieka a nie tyrana. Tak, to trwa z każdą chwilą spędzoną na siodełku. :)
Drugą moją pasją jest fotografia. Pozwala mi wyżyć się artystycznie. Może zdjęcia nie są jakieś zachwycające, ale nie o to w tym chodzi. Pomysłów w głowie tysiące na kolejne zdjęcie. Setki kadrów na każdym napotkanym człowieku, czy minionym budynku. Mówi się, że jeżeli dusza nic nie tworzy to jest nic nie warta. Przez fotografię czuje się bardziej wartościowy. Na świat patrzę kadrami, przez pryzmat wizjera aparatu. I co z tego, że 80% zdjęć nadaje się do śmietnika. Najważniejsze, że te 20% jest udana. I że przynajmniej jedno z tego się może komuś spodobać. Bo nic tak nie buduje jak spojrzenie drugiego człowieka na zdjęcie i powiedzenie:


-Mmm... no, no...


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

Zdjęcie 29 - tryb

Swój pierwszy aparat znalazłem wśród sterty rzeczy w garażu. Nie posiadał karty pamięci, ani baterii. Wyświetlacza nie było a wizjer patrzył w lewo tak, że trzeba było się mocno napocić, aby uchwycić to co chcieliśmy sfotografować.
Potem był Fuji S5600 i moje zapatrzenie w nowość S9600, którego dzisiaj już mam. Aparat nie posiada stabilizacji, ma starą matryce CCD o rozdzielczości niecałe 10MPX, a jego maxymalny zoom to 10X (z ogniskową 300mm). Ostatnio ponieważ doszliśmy do wniosku z PM, że ona sobie kupiła laptopa, to teraz ja mogę sobie coś kupić do 1 tyś zł. Oczywiście ja to ja i pierwsze co to allegro i przeglądanie setek ofert z aparatami, co by zmienić mojego staruszka na coś nowszego. I trafiłem na nowy model S9600 oznaczony numerkiem S9800. Już byłym gotowy go kupić, gdyby nie kilka rzeczy które mi przeszkadzały. I zanim wybrałem inny model oświeciła mnie moja małżonka:


- Chopie, po co Ci drugi aparat?
Kurcze, faktycznie. Jakby tak pomyśleć... no niby stary, ok. na dzisiejsze standardy nie nadaje się nawet do tego aby zajmować miejsce w szafie. Ale kurcze, nie ma aparatu który byłby w stanie go zastąpić. A przynajmniej nie w tej cenie. Sprzęt który mogę nazwać godnym następcą S9600 kosztuje trochę ponad 2tyś. A ja się napaliłem na co? Na nowszą matrycę? Po co? W imię czego? Szumów? Jak mój sobie świetnie radzi do ISO 400, a ja rzadko używam nawet ISO 200. W imie większego zoomu, jak bardzo rzadko tego wykorzystuję? No ok, może być stabilizacja, ale jak sobie pomyśleć, to w ciemniejszych miejscach nie ma mowy o nieporuszonym zdjęciu z ręki. A w jasnych to i mój nie rozmazuje. I kupiłbym coś, co jest nowoczesne, 100X lepsze i 1000razy bardziej funkcjonalne. Ale potem pewnie bym płakał. Nie miałbym gorącej stopki (co prawda w obecnym aparacie używam jej niezwykle rzadko, jak nie w ogóle, ale planuje dokupić jakąś lampę). Nie miałbym gwintu i możliwości dołożenie filtrów. Bo producenci doszli do wniosku, że nie i już. Coś, że ponoć soczewki potrafią wyrwać obiektyw. Jak?? Jakim cudem? Na swój aparat potrafię założyć nawet 6 soczewek na raz i jeszcze tulipana i jakoś nie udało mi się wyrwać obiektywu.
No dobra, ale 1000zł dalej "mam". Pomyślałem, poczytałem i zamiast zmieniać aparat po prostu go rozbuduję. Nowa lampa, kilka soczewek, stołowy statyw, wężyk spustowy... to wszystko przyda sie bardziej niż nowy sprzęt. I jeszcze małżonka zyska to i do jej staruszka tez coś się dokupi. Może pierścien redukcyjny? Może pierścień odwrotnego mocowania? Może jakiś dekielek fajny... a może osłonkę przeciwsłoneczna na wyświetlacz? I sprzęcik będzie dużo bardziej funkcjonalny niż nowy aparat.
Swoją drogą mój kolega chce sobie kupić aparat. Lustrzankę... uparte stworzenie... Człowiek który robi zdjęcia u cioci na imieninach i ledwo radzi sobie ze swoim kompaktem. Czy na prawdę ludzie myślą, że lepszy sprzęt to będzie robić lepsze zdjęcia? Kurcze, prawdopodobnie przełącznik trybów wyląduje na auto i nigdy nie opuści tego miejsca. Ja nie wiem, kupowanie lustrzanki aby  fotografować w trybie automatycznym to jak kupowanie porsche, aby jeździć 40km/h po mieście. Już nawet nie chcę widzieć co będzie jak kupi i będzie jęczał, że jakaś beznadziejna ta lustrzanka i nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia. No... czy ludzie na prawdę myślą, że będą robić lepsze zdjęcia im lepszy aparat będą mieli? A tymczasem lustrzanka kupiona w sklepie jest tylko z podstawowym wyposażeniem i najsłabszym obiektywem jaki jest w ofercie producenta. Kumpel chce robić zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych. pytam się go grzecznie, czy ma 4tyś zł na jasny obiektyw? Co w zamian słyszę? Że można już jasny kupić od 80zł... kurcze, można, ale jasny to nie jest obiekty 1:3,5. Jasny do jest 1:1,8 najmniej. A nawet jeśli dostanie jakimś cudem taki, to będzie on ze starego zenita jakiegoś dziadka w pełni manualny. Bez silników wspomagających, bez wsparcia elektroniki... A tymczasem słyszę - A co to jest ISO? A do czego służy tulipan? A co to te cyferki na aparacie znaczą? ITD ITP. Oczywiście jak powiedziałem, że on sobie z lustrzanką nie poradzi, bo to są aparaty w pełni manualne i wszelkie tryby automatyczne są tylko formalnością, bo czymś klienta trzeba przyciągnąć i automatyka nie radzi sobie kompletnie z ustawianiem parametrów do danego kadru. W odpowiedzi usłyszałem "jak już będę miał, to się nauczę". Eh, no nic... denerwujące jest czasem to jak ludzie nie myślą, a potem jęki i stęki, że taki drogi sprzęt mają a takie do dupy zdjęcia robi. No cóż, nie mój problem, nie moje pieniądze, ale niestety moje uszy i będę wysłuchiwał potem jakie to te lustrzanki beznadziejne są. Pozostaje tylko uśmiechać się ostrożnie i powtarzać sobie w głowie "a nie mówiłem"... :) 



Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

niedziela, 27 grudnia 2015

zdjęcie 28 - wiatraczek


Świąta i po świętach. Urodziny córki, a teraz powrót do rzeczywistości. I człowiek znowu czuje się jak wiatraczek - ja podmuchają to się zakręci. A jak dmuchną za mocno to się przewróci. Od taka szara prawda. Wszyscy się czepiają, każdy coś chce... od taki szary bieg w kolejny rok. I tylko wypłata pokazuje ile w tym sensu. 1300zł tam, 1500zł tu... eh... i to wszystko aby ktoś zbierał pochwały. I to wszystko aby ten najniżej zbierał opierdziel. No cóż, trzeba podkulić ogon, zgiąć kark i ruszać do pracy... 
A co mnie trzyma przy życiu? O tym może innym razem...

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

zdjęcie 27 - w blasku księżniczki

Nasza księżniczka ma dzisiaj urodzinki. :) doszła do wniosku, że znudziło jej się być 5-latka i została 6-latką. Ubrała więc się w zestaw choinkowy, dała mi do ręki swój aparat i nagle dorosła.

A nam nie pozostaje nic innego, jak życzyć jej kolejnych 100 lat w zdrowiu, szczęściu i prezentach. A przynajmniej do przyszłego roku, gdzie dostanie od nas kolejne życzenia. 


WSZYSTKIEGO NAJLEPCIEJSZEGO!!

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

sobota, 26 grudnia 2015

zdjęcie 26 - miniaturka

Moje dziecko jest miniaturką człowieczka. A Wasze?

Na dzisiejszym spacerze, moja miniaturka zechciała hulajnogę. Tatuś się zgodził, no bo jakby dziecku odmówić. Ale dziecka przyjemność skończyła się dla tatusia bardzo źle. Po przejechaniu 100m miniaturka wpadła na doskonały pomysł zamęczania tatusia płaczem, wydziwianiem i wszystkim tym co z dziecka na co-dzień wylatuje. No i weź tu małemu człowieczkowi zrób przyjemność. zakończyło sie rykiem, lamentem... Do niczego taki spacer. A miało być tak miło. 


Zaliczyłem 4 zadanie w 7-zadaniowym konkursie fotograficznym. I zaczyna być ciężko... bardzo ciężko. Aż się boję, jak podołam ostatniemu zadaniu. Ale zabawa jest przednia. 


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

piątek, 25 grudnia 2015

czwartek, 24 grudnia 2015

środa, 23 grudnia 2015

poniedziałek, 21 grudnia 2015

zdjęcie 22 - pod latarnią

Wczoraj postanowiliśmy z małżonką wybrać zdjęcia które zrobiliśmy (te nowe i te sprzed kilku lat). a potem oddać je do wywołania. A to wszystko za namową pewnego człowieka z którym przeprowadziłem wczoraj dłuuuugą rozmowę internetową. Od pewnego czasu regularnie oglądam jego bloga, uczę się z jego publikacji. I postanowiłem wczoraj z nim pogadać na żywo. Zaproponował on wydruk swoich zdjęć i zbierać je w formie papierowej. Małżonka szybko podłapała temat i zostałem namówiony. W sumie... jakby tak pomyśleć... oboje mają rację... :) 

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

niedziela, 20 grudnia 2015

sobota, 19 grudnia 2015

Zdjęcie 20 - aparat



Czas          ->  1s
Migawka       -> f3,7
Sprzęt        -> Fuji S9600

Kilka lat temu, kiedy w moim posiadaniu był jeszcze Fuji S 5600 marzyłem o jego następcy Fuji S9600. Kosztował wtedy więcej niż moja obecna pensja. Dzisiaj można kupić za grosze. Swojego kupiłem kilka miesięcy temu za 400zł, ale dostałem 3 karty pamięci, torbę, statyw, zestaw akumulatorków i ładowarkę. Aparat na dzisiejsze czasy może być uznany za słaby sprzęt. Ma matryce 10MPX, szumy widać już przy ISO 400, nie posiada stabilizacji i ma 2-calowy wyświetlacz. Dzisiejsze aparaty tej klasy posiadają 20MPX matryce, systemy redukcji szumów, stabilizację conajmniej mechaniczną i bajery o których ani się śniło w tamtych czasach. Tylko... no właśnie, co mi po takim aparacie? Mój nie ma systemów wspomagających prawie żadnych. Wykonanie nim zdjęcia jest tak ciężkie jak pocałowanie kury w usta. A jednak uwielbiam go. 
Przez swoje gabaryty jednak (a wielkością dorównuje lustrzankom z obiektywem przynajmniej 200mm) ciężko go nosić codziennie. Zaopatrzyłem się więc w nowy nabytek który jest na zdjęciu powyżej. To nikon. Aparat zwany przez ludzi idiot-aparat i... mają rację. Posiada w zasadzie same programy automatyczne. Zdjęcia robi fajne. Jak na sprzęt za 300zł ma 16MPX matrycę, stabilizację elektroniczną, gigantyczny wyświetlacz i kilka zabawkowych funkcji. Generalnie do robienia zdjęć u cioci na imieninach nie ma nic lepszego. 
Zrobiłem nim kilkaset zdjęć i... przestał mi wystarczać. Pożyczyłem więc od małżonki Olympusa C-760. Mały aparacik z 2004 roku. ale ma to, czego brakuje 90% współczesnych aparatów -> wszystko. Pełny tryb manualny, 10krotny zoom, makro jakiego brakuje nawet aparatom za 2tyś zł i świetnie zestrojone programy tematyczne, jak ktoś potrzebuje. W zasadzie automatyka nie ma sobie równych. A po co mi większa matryca jak 3,2MPX? To i tak rozdzielczość zdjęcia rzędy 2000 X 3000. Po co mi stabilizacja, jak przy słabym świetle każdy aparat trzeba ustabilizować. A przy dobrym stabilizacja jest zbędna. No i dużo można zrekompensować czasem naświetlania. O dziwo aparat pozwala na dość krótkie czasy migawki nawet przy słabym oświetleniu. Fenomen po prostu. Fuji potrzebuje jednak więcej śiatła, aby zdjęcie było odpowiednio naświetlone. Nikon podbija bardzo ISO. A ten po prostu skraca czas otwarcia migawki. No i coś po prostu niespotykanego - ręczne ustawianie fokusa. Kurcze, pokażcie mi mały aparat z tą funkcją... wszystkie mają albo autofocusa, albo ciągłego focusa... można sobie ewentualnie ustawić punkt pomiaru ostrości. A tutaj? Jak są jakieś problemy, po prostu przełączmy na tryb manualny i sami sobie ustawiamy ostrość. Eh, szkoda tylko że gabaryty ma niemałe, jest tragicznie wolny (uruchamianie aparatu trwa w nieskończoność i trzeba odczekać kilka sekund między kolejnymi zdjęciami). Małżonka miała racje - w tym sprzęcie można się zakochać.
Obecnie chce sprzedać swojego nikona i zakupić jakiś starszy aparacik dający trochę większe możliwości ingerencji w zdjęcie. Czekam, będzie kasa z nikona, może pod choinkę coś dostanę... ze 100 z wypłaty pani małżonka mi obiecała... parę zł się uzbiera, a ja wybiorę się na zakupy na allegro. :) Może uda się dorwać coś gabarytów nikona i chociaż w połowie funkcjonalność Olympusa. Kilka typów mam... chociaż nikt nie jest w stanie podpowiedzieć jaki aparacik wybrać. A szkoda, bo na małpkach praktycznie się nie znam za bardzo.


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

piątek, 18 grudnia 2015

Zdjęcie 19 - betonowe blokowisko

Jedno z tych zdjęć zakombinowanych.  Środek nocy, człowiek chce być w domku po pracy jak najszybciej. Piątek... Nie ma na nic ochoty. Poza tym chyba uwiecznił już cyfrowo wszystko co było do uwiecznienia. Do tego jednak zdjęcia przymierzałem się do dosyć dawna. Wiadomo, z nikonem nie miałbym szans, ale... stary Olympus z 2004 raku poradził sobie doskonale. Trzeba było tylko znaleźć dogodne miejsce na ustawienie aparatu. Tym miejscem okazał się... przydrożny śmietnik. Ponieważ śmietniki nie zostały stworzone raczej do fotografii, więc mało prawdopodobne aby miały możliwość wypoziomowania sprzętu. Ten nie był wyjątkiem. No, ale mając do wyboru niezrobienie zdjęcia, albo zrobienie krzywego wybrałem ten szczęśliwszy wariant. Może, któregoś pięknego dnia wybiorę się nocą po okolicy ze statywem. Ale na pewno nie będzie to między poniedziałkiem, a piątkiem. Raczej wybrałbym dni tygodnia zaczynające się od "s" lub "n". człowiek wówczas odpoczywa, patry w lewo, patrzy w prawo... a nie jak co dzień "byle szybciej w domku"...

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

czwartek, 17 grudnia 2015

Zdjęcie 18 - piwkujemy...

Eh... czasem człowiek tak sie zastanawia, coś sobie wspomina, ma jakieś przemyślenia i refleksje. Jak sobie pomyślę tak te kilka lat temu... Miało się jakiś tam aparat. Tu się cyknęło, tam się fotnęło, a tu sfotografowało. I te zdjęcia może nie były jak się doskonałe. Człowiek nie za bardzo pojmował i raczej nie przejmował się tym co to jest czas migawki, jak działa patryca... nie przeliczał jaką przesłonę ustawić i czy ilość światła 200 będzie odpowiednia, czy nie. Brał aparat, szedł gdzieś w plener i focił. Zdjęcia nie były technicznie idealne, ale nie o to chodziło. Były za to klimatyczne. Cos pokazywały. Dawały się zapamiętać i były po prostu... fajne. A teraz? Kiedy zna się wszystkie pojęcia, bawi sie tymi ustawieniami, przerabia, kombinuje... I może w wielu przypadkach technicznie trochę lepiej, ale jakoś takie bez polotu, bez wyrazu. Zdjęcia które często wstyd komukolwiek pokazać. Czyżby po prostu spojrzenie na świat już było inne? A może czasem szukanie obiektów trochę na siłę, zamiast po prostu wyjść, ustawić kadr, otworzyć przesłonę i po prostu cyknąć zdjęcie. Cóż, chyba już po prostu myślę troszkę innymi kategoriami niż kiedyś. To w czym kiedyś widziałem coś fajnego teraz wydaje sie takie zwykłe, mało interesujące. Nie wydaje mi się, aby to było wypalenie, czy coś. W końcu po 5 latach przerwy to raczej ciężko mówić o wypaleniu. Ciągle myśli się migawkami, ciągle spogląda na świat okiem obiektywu. Jednak teraz się chyba po prostu myśli, zamiast po prostu stanąć i wcisnąć spust migawki... 

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

środa, 16 grudnia 2015

zdjęcie 17 - nowo-soczewkowo

Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ciężko jest zrobić zdjęcie pod osłoną nocy i bez statywu. Nawet w takim rozświetlonym mieście jak nasze bywa to nie lada wyzwaniem. Owszem, można wykorzystać do stabilizacji sprzętu nieruchome obiekty infrastruktury miejskiej i czasem tak robię. Problem jednak z tym jest taki, że taka infrastruktura nie zawsze znajduje się w miejscu z którego chcemy cyknąć zdjęcie w dodatku bardzo często stabilizuje tylko w jednej płaszczyźnie. A przecież aparat trzeba ustabilizować aż w 3-ch wymiarach. Przyłożenie i dociśnięcie obudowy do znaku lub słupka (czego zazwyczaj jest najwięcej) nie zagwarantuje nam nieporuszonego zdjęcia. Za to jakiś murek czy podwyższenie nie zawsze znajdziemy w najbliższej okolicy. Czasem pomaga chodnik, ale wówczas świat jest widziany z pozycji 8-nogiego pająka lub modliszki. No i co w takiej sytuacji zrobić? Z pomocą przychodzi stabilizacja, ale jej nie możemy przecież zamontować w aparacie i wymontowywać kiedy chcemy. A nie każdy aparat takową posiada. I o ile mój nikon L31 dawał sobie radę czasem nawet przy naświetlaniach rzędu 1s o tyle na tym jego zdolności się kończyły. I nie zawsze stabilizacja pomagała. Zdaje sobie sprawę co prawda, że stabilizacja cyfrowa działa tak jakby jej w ogóle nie było. Ale za to Olympus C-760 stabilizacji nie posiada w ogóle. Wtedy mamy dwa wyjścia - odpuścić, lub znaleźć obiekt który choć trochę nam usztywni w przestrzeni nasz sprzęt i liczyć na szczęścia łut, że aparat jest na tyle sztywny, że nie ma mowy nawet o najmniejszym ruchu. Dlatego z 50 zdjęć zrobionych wieczorową porą do jakiejkolwiek publikacji nadają się 2.

Za to twarze ludzi i przechodniów często bywają bezcenne. Gapią się na człowieka jak na ufo. Pewnie myślą sobie "co ten gościu robi? Maca aparatem nasze piękne miasto". I co z tego? Niech sobie myślą. Ja borę aparat i cykam wkoło różne obiekty licząc, że ze wszystkich fotografii znajdzie się choć jedno na tyle ostre, na tyle nieporuszone i na tyle skadrowane, że powiem sobie "to jest to, co chciałem osiągnąć".
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

wtorek, 15 grudnia 2015

zdjęcie 16 - elektroniczne miasto


Czasem aż trudno uwierzyć ile to jedna płyta drukowana potrafi w sobie zawierać. Seria barw, kolorów i przeróżnych kształtów. Wczoraj dorwałem w swoję łapy starą, pewnie zepsutą płytę główną komputera. No i nie mogłem oprzeć się pokusie makro aparatów. Kilka zdjęć starym olympusem (zdjęcie powyżej) i kilka fuji (może w przyszłości). Kto by pomyślał, że stary aparat mający premierę w 2004 roku okaże się niezastąpiony. Mały obiektyw wciśnie się wszędzie. ostrość od 3cm też nie była problemem. A w dodatku pozwolił używać zooma podczas takich fotografii. Mój fuji wypadł słabiej w tym porównaniu. Duży i nieporęczny obiektyw nie dawał się wcisnąć w każdą szparę. Często zawadzał, opierał się... trzeba było się naćwiczyć aby sfotografować to, co chciałem. A i tak czasem nie dało się zrobić odpowiedniego ujęcia.


Od pewnego czasu oglądam filmiki Pawła Syrjusa (Kanał Fotokursy TV na YT). I naszła mnie taka refleksja - nigdy nie byłem zwolennikiem "poprawiania" rzeczywistości. Wydaje mi się, że obiektyw powinien możliwie jak najlepiej oddawać stan faktyczny uwiecznianych chwil. Odpadał więc Gimp i wszelkie programy do obróbki zdjęć. Poza tym zawsze wydawało mi się, że to ja robię zdjęcie, a nie komputer i jego oprogramowanie. Tymczasem pan  Paweł używa namiętnie gimpa. Poprawia zdjęcia, modeluje świat. I w sumie zdjęcia może i wyglądają potem na prawdę świetnie. Ale przy okazji nie pokazują tego co jest. Czy mi się to podoba? Nie wiem, cięzko powiedzieć. Na pewno nie jest to zabawa dla mnie. Jego zdjęcia wyglądają po prostu nieziemsko, ale czy są tak na prawdę zrobione aparatem czy Gimpem? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja używam aparatu do sfotografowania rzeczywistości. Korzystam z możliwości jakie daje mi dany sprzęt. Żadne moje zdjęcie nawet nie zostało otworzone w gimpie i jemu podobnych (chyba że zmieniałem rozmiar, bo zdjęcie było za duże). Wydaje mi się, że najlepsze zdjęcia to są takie, które nie wymagają obróbki. Takie staram się robić, choć to bardzo ciężkie i często jak patrzę na swoje wypociny Gimp otwiera mi się sam. Ale nie... może i dałoby się zrobić olśniewające zdjęcie i byćmoże dorównać najlepszym, ale chyba osobiście wolę uznać je za nieudane i albo wykasować, albo schować i nikomu nie pokazywać. Jak się nie uda spustem migawki wykreować tego co chcę, nie kreuję sztucznie. I może robię błąd, może robię źle, ale gimp to nie ja, a ja to nie program komputerowy. 


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Zdjęcie 15 - fsiuuuuuu

Byłem wczoraj po małżonkę w pracy. Wziąłem sobie statyw, wziąłem aparat i zacząłem się bawić. Oto jedno ze zdjęć. Przysłona 10, migawka 25s. I wyszło idealnie. Nawet kolorki takie jak chciałem. Miało być żółto i żółto jest. Balans bieli ustawiony ręcznie, parametry ustawione ręcznie... Oj można się pobawić. :) Tylko że sprzęt trochę nieporęczny. Rozstawianie całości to już 5 minut mniej na zrobienie fotki. Składanie to kolejne 5 minut w plecy. :) Jak będzie cieplej to się wybiorę na noc na miasto. Wezmę statyw, aparat i powyszukuję ciekawszych miejsc w Łodzi. :) A może i rowerkiem się wybiorę? Dwie pasje za jednym zamachem. :) 

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

niedziela, 13 grudnia 2015

Zdjęcie 13 - właśnie tak wygląda moje miasto nocą

Brudno, ciemno i ponuru a ja i tak potrafię zachwycić. Kto by przypuszczał że w deszczu również wyglądam pięknie. Ruch jak w niedzielne słoneczne popołudnie studenckie. Tak wyciągam na ulicę. Jestem miejscem w którym możecie żyć. Narzekacie na mnie. Bluźnicie na mnie. A ja i tak was goszczę i tak robię dla Was wszystko. 
Jestem Łódź.
Jestem życiem.
Jestem centrum.

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

sobota, 12 grudnia 2015

piątek, 11 grudnia 2015

Zdjęcie 11 - tunel

Przyznaję szczerzę i otwarcie - stęskniłem się za Łagiewnikami. A jeszcze bardziej za Tuszynem. Brakuje mi tych ludzi, tego miejsca, tej atmosfery.
Tutaj jest wszystko na hura, na teraz na już. Robisz jedno i nie możesz skończyć, bo nagle angażują Cię do czegoś innego. Zanim skończysz to coś już masz kolejne zadanie... I tak wszystko trzeba robić na szybko, od tak aby działało, a nie aby było zrobione. Po łebkach po prostu. W Tuszynie? Na spokojnie się wszystko zrobiło raz a dobrze. W dodatku można było pogadać, do kogoś gębę otworzyć. Eh :(. No cóż. :( Może to dlatego że to dopiero początek i potem wszystko się ułoży. Czas pokaże. Na razie trzeba przeboleć. Dobrze chociaż że w dziale jest spoko atmosfera.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

środa, 9 grudnia 2015

Zdjęcie 10 - ławka

Zdałem sobie wczoraj sprawę, że mój idiot-aparat przestaje wystarczać na moje potrzeby. To mega fajny aparacik i dla kogoś kto ogranicza się do robienia zdjęć swoich posiłków jest ok. Jednak dla kogoś kto wymaga trochę więcej może być niewystarczający. Na początku było ok, ale odkąd zacząłem po nocach się szlajać po mieście aparat stał się prawie bezużyteczny. Wieczne problemy z ostrością gdy jest troszkę sie mniej niż jasno. Brak stabilizacji niemal wyklucza nieporuszone zdjęcie z ręki. Brak możliwości ustawienia choćby ręcznego ISO, a co za tym idzie aparat dobiera je zazwyczaj tak wysokie, że zdjęcie wychodzą bardzo zaszumione często. Bardzo długie ustawianie parametrów ekspozycji, prześwietlanie zdjęć, wieczne kłopoty z ostrością... oj, chyba trzeba rozejrzeć się za trochę bardziej rozbudowaną małpką.
W dzień jest ok. Zdjęcia wychodzą jak powinny. Ale prze pochmurnym dniu, lub gdy słońce już powoli znika wykonanie zdjęcia zaczyna graniczyć z cudem. Zrobiłem wczoraj chyba ze setkę zdjęć na mieście. Dziś rano obejrzałem i jak zostało z tego może 10 na których coś widać chyba będę zmuszony wymienic aparacik. Zobaczymy, może mikołaj przyniesie parę zł, może uzbiera sie coś + sprzedaż nikona i będzie można będzie kupić coś lepszego, bardziej wymagającego ode mnie i od siebie.
Aż ciężko w to uwierzyć jak się patrzy na zdjęcie powyżej. Ale możecie być pewni, że zanim wyszło tak jak powinno spędziłem przy tej ławce dobre kilka minut, cykając chyba ze 20 zdjęć próbując złapać ostrość na różne przedmioty, i bawiąc się korekcją ekspozycji. W końcu udało się złapać ostrość na ławkę, ale dopiero jak poświeciłem na nią lampką rowerową, która zawieruszyła się w mojej kieszeni. Inaczej za skarby nie mogłem zmusić aparatu do złapania ostrości tam gdzie bym chciał... w zasadzie w ogóle nie chciał łapać ostrości. ale w pocie czoła, krwawiących pacach, rozgrzanym przycisku migawki i łzawiących oczach udało się.



Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

wtorek, 8 grudnia 2015

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Zdjęcie 8 - krzywości....

Dzisiaj rano znowu nastała mgła. I znowu wyszła ludzka specyfika. Jedni nie znają podstaw matematyki, inni mają problem z geografią,  pozostali kompletnie nie znają przepisów. Widoczność na pół km co najmniej, ale i tak część imbecyli tak tępych, że powłączali wszystkie światła pojazdu i zapierdalają nie patrząc na nic. A takiemu człowieczkowi jak ja oczy od tego chcą wyskoczyć poza obrys ryja. Ale co tam - jest mgła to światła przeciwmgielne są od tego aby je włączać.
No cóż - liczenie do 50 może być dla niektórych niewykonalne.
A być może problem z oceną odległości - jak nie widać budynku dwa osiedla dalej to znaczy że jest tak gęste mleko w powietrzu, że generalnie poruszać się nie można. I w ogóle nic nie widać i jest be.
Być może to nieznajomość przepisów i każda mgła wymusza użycie takich świateł? Jak dla mnie taka jazda wymusza zdania prawo-jazdy i korzystanie z MPK.
A może ludzie poczuli magie świąt i im więcej światełek tym lepiej?
Heh, może i to fajne, ale bardzo ładnie proszę państwa kierowców - nie kosztem moich oczu i bezpieczeństwa w ruchu lądowym.


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

niedziela, 6 grudnia 2015

Zdjęcie 7 - jesienna ta zima

Pamiętacie wczorajsze drzewo? To na zdjęciu to jego liście. Moment uchwycony w 1/60sekundy. fenomenalne przyrodnicze dzieło sztuki. Kwiatki i bratki przy takim znalezisku wydają się tracić blask. Przy okazji wiem co potrafi mój aparat. Coraz bardziej go lubię, coraz bardziej go znam, coraz lepiej mi się z nim współpracuje. Szkoda tylko, że tak rzadko mam szansę z nim pracować. No cóż, niedługo święta. Może wtedy znowu będzie szansa coś więcej zrobić. Na razie na najbliższy przynajmniej tydzień wracam do małpki. :) Pewnie więc od jutra zdjęcia właśnie z tamtego aparatu. :) 
Jeżeli ktokolwiek to w ogóle czyta to go pozdrawiam. 

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

Zdjęcie 6 - drzewko

Wiemy już, że warto patrzeć w górę, bo tam się czasem dużo fajnych rzeczy dzieje. Jak się okazuje pod nogi również trzeba. Otóż w trakcie przechadzki i szukając tematu do zdjęć znalazłem coś takiego. To drzewo. I nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że miało ono może z 5 cm wysokości? Stało przy ścieżce którą normalnie chodzą ludzie, a od czasu do czasu ktoś przejedzie samochodem. Jak to się stało, że zachowało się ono pozostaje tajemnicą. wbrew pozorom nie była to wbita w ziemie gałązka, czy celowo umieszczone przez człowieka coś. To drzewo miało korzenie, gubiło liście... było żywe. Aż ciężko uwierzyć czasem że to co znamy z wielkości 5-piętrowego bloku i grubości nierzadko 2-ch metrów średnicy występuje również w wersji mini. Znamy drzewa 50-metrowe, ale 5-centymetrowego chyba nikt nie widział. 




Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

sobota, 5 grudnia 2015

zdjęcie nr 5 - podmorski klif

Ciężka to decyzja była. Sporo zdjęć się dziś zrobiło. Wróciłem do domku ze 170zdjeciami. Po wstępnej i szczegółowej filtracji do dyspozycji i publikacji tutaj zostało około 70zdjęć, które się jeszcze nadają. Wybór był ciężki, aż w końcu padł na... no właśnie... ktoś wie co to jest? Od razu mówię - w grach nie byłem, pod powierzchnia morza też nie. Zdjęcie zrobione na podwórku w normalny dzień. Z użyciem makrofotografii.
Może wydawać się, że zdjęcie jest nieostre, ale ręczę, że jest ostre. W zasadzie ostre jest to co powinno być. Choć przy pewnych zdjęciach głębia ostrości jest minimalna. To z domknięta przesłoną, a jednak pewne elementy są nieostre. Cóż, takie uroki makroświata. Najważniejsze, że to co miało wyjść ostre takie wyszło. Teraz Wy - wiecie co jest na zdjęciu?
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

czwartek, 3 grudnia 2015

Zdjęcie 4 - drzewostan


Kiedyś zastanawiałem się jak zrobić takie zdjęcie. Dobrze widoczne, żółto-niebieskie drzewa. Okazuje się, że to nie jest takie trudne i nawet idiot aparat sobie z tym poradził. Wystarczy szeroko otwarta źrenica obiektywu, duże ISO i około 1s naświetlania. Efekt jest, choć zdjęcie robione w środku czarnej nocy. Technicznie kiepsko, ale ciężko się czepiać biorąc pod uwagę, że na wyświetlaczu oprócz kilku latarni nie było widać kompletnie nic. Tak czy siak - jestem zadowolony z efektu.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

środa, 2 grudnia 2015

Zdjęcie 3 - testi iks


Jedna z kolejnych prób uchwycenia ruchu. Tym razem chyba udana. Jeszcze trochę i zacznie wychodzić tak jakbym chciał. :) No i zacznę panować nad aparatem tak jakbym tego chciał. Szkoda tylko, że idiot-aparat tak płytko łapie ostrość w takich ujęciach. Jak opanuję jego wybiorę się na polowanie z większym aparatem. Może ten nieco lepszy pozwoli uchwycić ostro cały pojazd. Jak oceniacie? Lepiej niż poprzedni tramwaj?

I pomyśleć, że nasze łódzkie MPK potrafi być dosyć wdzięcznym tematem zdjęć. A jak sobie przypomnę z czasów dawnych to na prawdę ciekawe ujęcia zwykłego tramwaju można zrobić. :) Na razie próby. Cyknie się tu, cyknie się tam... a potem może i na bardziej poważnie wezmę się za fotografię publiczną.




Ps. Musze się chyba dogadać ze znajomym cieciem na zajezdni tramwajowej, to może mnie wpuści do środka. O ile mnie jeszcze pamięta...





Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

wtorek, 1 grudnia 2015

Zdjęcie 2 - kabszift

Nasze fotograficzne jednodniówki trwają. Wczorajsza choroba nie mogła pozbawić mnie tej przyjemności wyżycia się na spuście migawki. Dzisiaj pewnie będzie troszkę inaczej. Trochę w Łódź się ruszę, to i może jakieś fajne fotki będą.

Pozdrawiam.


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+