wtorek, 6 czerwca 2017

Było tak a jest inaczej

Po wystawie moja lepsza połowa stwierdziła, że żałuje, że porzuciłem trochę swój styl i przerzuciłem się na kształty i formy. Jest to faktycznie cość dziwna i pokręcona droga w mojej fotografii.

Kształty, formy, kreski i tego typu rzeczy pociągały mnie odkąd w zasadzie kilkanaście lat temu po raz pierwszy wziąłem aparat do ręki. Wtedy jednak lubiłem robić zdjęcia, ale niespecjalnie interesował mnie sam temat fotografii. Nie zgłębiałem wiedzy, nie uczyłem się. Po prostu miałem swój stary dobry aparat Pioneer i 36 klatek filmu do wycyckania. Mimo zauważania już wtedy takich detali, jako kompletny Janusz nie potrafiłem jednak swojej wizji przenieś na materiał światłoczuły. A więc cykałem to co obecnie każdy posiadacz ajfona i tak jak każdy posiadacz ajfona. Znajomych, wyjazdy... po prostu zdjęcia czysto pamiątkowe. Potem znalazłem w garażu rodziców stary aparat cyfrowy. 0,3 mpx brak wyświetlacza i pamięć aparatu na 64zdjęcia. I tu za bardzo nie mogłem poszaleć. Aparat miał przycisk on/off i spust migawki. Nie posiadał zoom i jedynie co dało się w nim zrobić to włączyć i wyłączyć datownik. Długo z nim biegałem, ale nadal moje wizje nie były dostępne dla oka obiektywu. A było ich sporo. Aż któregoś pięknego dnia poszedłem do pracy i dostałem wypłatę. Za nią kupiłem sobie wypasioną na tamte czasy maszynę - Fuji S5600. Była to wtedy nowość, jeden z najlepszych aparatów tamtych czasów. Kosztował majątek, ale już dawał możliwości zabawy. Zacząłem więc trochę rozwijać się w temacie foto. Poznałem ekspozycję, ogarnąłem rozkład kadru... Zafascynowały mnie możliwości fotografii. Ogarnęła mnie jej magia. Zacząłem robić wszystko. Porzuciłem fotografię ludzi, bo już wtedy wydawali mi się oni nudni. W końcu ludzi mam na co dzień i wszędzie wkoło. Są na ulicach, w domach, w pracy, w sklepach, na przystankach i w tramwajach. Po co miałem ich jeszcze przenosić w świat magii?? Wydawało mi się to bez sensu i do dzisiaj mi się takie wydaje. Ludzie są zwyczajnie nudni, a w magii nie ma miejsca na nudę. Fotografowałem więc wszystko inne. I to tak zaciekle odkrywałem kolejne możliwości obiektywu i aparatu że o kształcie zapomniałem.
Aż aparat sprzedałem i zająłem się rodziną i pracą. Mieliśmy wtedy jeden wspólny z małżonką aparat również kupiony za dużo pieniążków i używaliśmy go sporadycznie. Wystarczyło nam to. Do moemntu założenia tego bloga.

To był przełom. Na jego potrzeby kopiliśmy drugi aparat. Zacząłem wówczas chodzić po mieście, trochę zdjęć cykać, aż kupiłem moje bardzo dawne marzenie - Fuji S9600. Na nim to uczyłem się fotografii. Znowu odkrywałem magię. Aż nauczyłem się tyle, że udało mi się sfotografować śmierć. I to był moment, w którym doszedłem, że właśnie fotografia zjawisk nadprzyrodzonych jest dla mnie. Kombinowałem więc na różne sposoby. Potrafiłem wyczarować obrazki ze starego olympusa kamedii i zwykłej lampki rowerowej. Obrazki, których dzisiejszy amator fotografii nie byłby w stanie stworzyć bez tony sprzętu. Nauczyłem się kombinować. Fotografować duchy, zjawy, widma... Aż w pewnym momencie sfotografowałem już wszystko. I pomysły się skończyły.

Uczyłem sie już wtedy fotografii i zacząłem szukać nowej drogi. Poszukać weny. Trochę to trwało, aż moje oko znalazło to co zawsze widziało -> kształty i formy. Zazwyczaj detale otaczającej rzeczywistości ubrane w prostotę, pokazane tak jak ich zazwyczaj nie widzimy. To był strzał w 10. Umiałem już na tyle, że ww końcu udało mi się swoje wizje uchwycić na nieruchomych obrazkach. Fragmenty miasta, pomijane i niezauważone. Wyłapywałem i wyłapuje je. Mały fragment ogromnej całości. Idę tą drogą, brnę w nią coraz bardziej. Oko wyłapuje coraz więcej, coraz bardziej ciekawych fragmentów.

Czy jednak skończyłem z fotografią paranormalną? Nie. W moich zdjęciach nadal można ich fragmenty znaleźć. Do takiej fotografii czekam jednak na wenę i na kogoś kto mi pomoże. Taka fotografia wymaga cierpliwości i zaangażowania. Mam kilka pomysłów. To jednak kilka zdjęć wymagających osób trzecich. Po ich realizacji? No cóż... od kształtów i form nie odejdę, ale nadal będę szukać natchnienia z innych światów. :)
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+