środa, 2 września 2015

Czas wielkich przemian.

Czas wielkich przemian

No i doszliśmy do momentu w którym to nastały same zmiany. Rok 2015 rozpoczął się niepozornie, ale już się zaczynało. Przedłużenie umowy na prace wystarczyło, aby zaczęła się seria zdarzeń. na listę zmian nie wystarczyłoby  tu miejsca. A wszystko zaczęło się od... piwka z kolegą. Rzucone hasło i... no właśnie - na start 4 miesiące starania się i w końcu dostaliśmy. Pierwsza zmiana to zmiana samochodu. Za grube pieniądze zakupione autko i kolejne grube pieniądze włożone, aby doprowadzić go do stanu używalności. Ale mamy. Jest nasze. Jest czerwone.
A zaraz potem mieszkanie. Kupione i przeprowadzka. Zaliczone. To pociągnęło za sobą kolejne zdarzenia -

Zmiana mebli na swoje. Wyprawa do ikei i wybrane. Zakupione, własną krwawią przywiezione i złożone. Pomoc przyjaciół i mieszkanko umeblowane. Teraz usiąść i sie rozkoszować. To jednak dopiero podchmurek kolejnych zmian.
Przeprowadzka wiązała się oczywiście ze zmianą szkoły naszej pociechy (dzisiaj był jej pierwszy dzień. Na szczęście malutka szczęśliwa i zadowolona z nowej szkoły. Pierwsza klasa, a to jeszcze takie małe biegające. Dobrze R nie wypowiada, a już pierwsza klasa). Teraz nie trzeba dziecia wozić, bo szkołę prawie z okna widać. :) I dobrze, nie trzeba specjalnie wcześniej wstawać.
A i u nas zmiany. Małżonkę przenieśli na inny oddział. Ponoć lepszy. Jutro pierwszy dzień. Stresuje się choć staram się po sobie nie pokazywać. Trzymam mocno kciuki aby było sympatycznie.
U mnie nie lepiej. Zmiana pracy. Z deka podniecony, mocno zdenerwowany czekam na swój pierwszy (w sumie sądny) dzień. Wszystko się okaże niedługo czy było warto. Przebrnąć tylko 3-msc okres próbny i nerwy opadną. Znowu trzeba poznawać ludzi, wyrobić sobie kontakty, rozpoznać teren. Oby było warto. Na razie pozostaje  mieć nadzieje i nic więcej nie pozostało. :)
W końcu wymieniłem rower na górski. Długo jeździłem na meridzie. Cross to świetny rower, ale obecnie nieprzydatny. Po paru tysiącach km w końcu nadarzyła się okazja by zamienić rowerek. Nie bez żalu, ale trafiła w dobre ręce. Przygoda zaczyna się z Kross. :) Może będzie równie piękna. :) Zapowiada się nieźle.
W końcu z hodowania masy zaczęliśmy robić rzeźbę. Zdrowsze odżywianie, soki owocowe, sporo wysiłku, dużo treningu, bardzo dużo ruchu. Niedługo okaże się czy to wszystko ma sens. Efekty już widać. Mocno pracuje na efekt finalny. Oby niedługo. :)

Dużo by jeszcze wymieniać zmian. Mam nadzieję, że wszystkie one prowadzą do lepszego. Dużo jeszcze może się wydarzyć. W końcu rok się jeszcze nie skończył. :) 

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+