środa, 9 grudnia 2015

Zdjęcie 10 - ławka

Zdałem sobie wczoraj sprawę, że mój idiot-aparat przestaje wystarczać na moje potrzeby. To mega fajny aparacik i dla kogoś kto ogranicza się do robienia zdjęć swoich posiłków jest ok. Jednak dla kogoś kto wymaga trochę więcej może być niewystarczający. Na początku było ok, ale odkąd zacząłem po nocach się szlajać po mieście aparat stał się prawie bezużyteczny. Wieczne problemy z ostrością gdy jest troszkę sie mniej niż jasno. Brak stabilizacji niemal wyklucza nieporuszone zdjęcie z ręki. Brak możliwości ustawienia choćby ręcznego ISO, a co za tym idzie aparat dobiera je zazwyczaj tak wysokie, że zdjęcie wychodzą bardzo zaszumione często. Bardzo długie ustawianie parametrów ekspozycji, prześwietlanie zdjęć, wieczne kłopoty z ostrością... oj, chyba trzeba rozejrzeć się za trochę bardziej rozbudowaną małpką.
W dzień jest ok. Zdjęcia wychodzą jak powinny. Ale prze pochmurnym dniu, lub gdy słońce już powoli znika wykonanie zdjęcia zaczyna graniczyć z cudem. Zrobiłem wczoraj chyba ze setkę zdjęć na mieście. Dziś rano obejrzałem i jak zostało z tego może 10 na których coś widać chyba będę zmuszony wymienic aparacik. Zobaczymy, może mikołaj przyniesie parę zł, może uzbiera sie coś + sprzedaż nikona i będzie można będzie kupić coś lepszego, bardziej wymagającego ode mnie i od siebie.
Aż ciężko w to uwierzyć jak się patrzy na zdjęcie powyżej. Ale możecie być pewni, że zanim wyszło tak jak powinno spędziłem przy tej ławce dobre kilka minut, cykając chyba ze 20 zdjęć próbując złapać ostrość na różne przedmioty, i bawiąc się korekcją ekspozycji. W końcu udało się złapać ostrość na ławkę, ale dopiero jak poświeciłem na nią lampką rowerową, która zawieruszyła się w mojej kieszeni. Inaczej za skarby nie mogłem zmusić aparatu do złapania ostrości tam gdzie bym chciał... w zasadzie w ogóle nie chciał łapać ostrości. ale w pocie czoła, krwawiących pacach, rozgrzanym przycisku migawki i łzawiących oczach udało się.



Udostępnij:    Facebook Twitter Google+