wtorek, 15 grudnia 2015

zdjęcie 16 - elektroniczne miasto


Czasem aż trudno uwierzyć ile to jedna płyta drukowana potrafi w sobie zawierać. Seria barw, kolorów i przeróżnych kształtów. Wczoraj dorwałem w swoję łapy starą, pewnie zepsutą płytę główną komputera. No i nie mogłem oprzeć się pokusie makro aparatów. Kilka zdjęć starym olympusem (zdjęcie powyżej) i kilka fuji (może w przyszłości). Kto by pomyślał, że stary aparat mający premierę w 2004 roku okaże się niezastąpiony. Mały obiektyw wciśnie się wszędzie. ostrość od 3cm też nie była problemem. A w dodatku pozwolił używać zooma podczas takich fotografii. Mój fuji wypadł słabiej w tym porównaniu. Duży i nieporęczny obiektyw nie dawał się wcisnąć w każdą szparę. Często zawadzał, opierał się... trzeba było się naćwiczyć aby sfotografować to, co chciałem. A i tak czasem nie dało się zrobić odpowiedniego ujęcia.


Od pewnego czasu oglądam filmiki Pawła Syrjusa (Kanał Fotokursy TV na YT). I naszła mnie taka refleksja - nigdy nie byłem zwolennikiem "poprawiania" rzeczywistości. Wydaje mi się, że obiektyw powinien możliwie jak najlepiej oddawać stan faktyczny uwiecznianych chwil. Odpadał więc Gimp i wszelkie programy do obróbki zdjęć. Poza tym zawsze wydawało mi się, że to ja robię zdjęcie, a nie komputer i jego oprogramowanie. Tymczasem pan  Paweł używa namiętnie gimpa. Poprawia zdjęcia, modeluje świat. I w sumie zdjęcia może i wyglądają potem na prawdę świetnie. Ale przy okazji nie pokazują tego co jest. Czy mi się to podoba? Nie wiem, cięzko powiedzieć. Na pewno nie jest to zabawa dla mnie. Jego zdjęcia wyglądają po prostu nieziemsko, ale czy są tak na prawdę zrobione aparatem czy Gimpem? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja używam aparatu do sfotografowania rzeczywistości. Korzystam z możliwości jakie daje mi dany sprzęt. Żadne moje zdjęcie nawet nie zostało otworzone w gimpie i jemu podobnych (chyba że zmieniałem rozmiar, bo zdjęcie było za duże). Wydaje mi się, że najlepsze zdjęcia to są takie, które nie wymagają obróbki. Takie staram się robić, choć to bardzo ciężkie i często jak patrzę na swoje wypociny Gimp otwiera mi się sam. Ale nie... może i dałoby się zrobić olśniewające zdjęcie i byćmoże dorównać najlepszym, ale chyba osobiście wolę uznać je za nieudane i albo wykasować, albo schować i nikomu nie pokazywać. Jak się nie uda spustem migawki wykreować tego co chcę, nie kreuję sztucznie. I może robię błąd, może robię źle, ale gimp to nie ja, a ja to nie program komputerowy. 


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+