środa, 16 grudnia 2015

zdjęcie 17 - nowo-soczewkowo

Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jak ciężko jest zrobić zdjęcie pod osłoną nocy i bez statywu. Nawet w takim rozświetlonym mieście jak nasze bywa to nie lada wyzwaniem. Owszem, można wykorzystać do stabilizacji sprzętu nieruchome obiekty infrastruktury miejskiej i czasem tak robię. Problem jednak z tym jest taki, że taka infrastruktura nie zawsze znajduje się w miejscu z którego chcemy cyknąć zdjęcie w dodatku bardzo często stabilizuje tylko w jednej płaszczyźnie. A przecież aparat trzeba ustabilizować aż w 3-ch wymiarach. Przyłożenie i dociśnięcie obudowy do znaku lub słupka (czego zazwyczaj jest najwięcej) nie zagwarantuje nam nieporuszonego zdjęcia. Za to jakiś murek czy podwyższenie nie zawsze znajdziemy w najbliższej okolicy. Czasem pomaga chodnik, ale wówczas świat jest widziany z pozycji 8-nogiego pająka lub modliszki. No i co w takiej sytuacji zrobić? Z pomocą przychodzi stabilizacja, ale jej nie możemy przecież zamontować w aparacie i wymontowywać kiedy chcemy. A nie każdy aparat takową posiada. I o ile mój nikon L31 dawał sobie radę czasem nawet przy naświetlaniach rzędu 1s o tyle na tym jego zdolności się kończyły. I nie zawsze stabilizacja pomagała. Zdaje sobie sprawę co prawda, że stabilizacja cyfrowa działa tak jakby jej w ogóle nie było. Ale za to Olympus C-760 stabilizacji nie posiada w ogóle. Wtedy mamy dwa wyjścia - odpuścić, lub znaleźć obiekt który choć trochę nam usztywni w przestrzeni nasz sprzęt i liczyć na szczęścia łut, że aparat jest na tyle sztywny, że nie ma mowy nawet o najmniejszym ruchu. Dlatego z 50 zdjęć zrobionych wieczorową porą do jakiejkolwiek publikacji nadają się 2.

Za to twarze ludzi i przechodniów często bywają bezcenne. Gapią się na człowieka jak na ufo. Pewnie myślą sobie "co ten gościu robi? Maca aparatem nasze piękne miasto". I co z tego? Niech sobie myślą. Ja borę aparat i cykam wkoło różne obiekty licząc, że ze wszystkich fotografii znajdzie się choć jedno na tyle ostre, na tyle nieporuszone i na tyle skadrowane, że powiem sobie "to jest to, co chciałem osiągnąć".
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+