wtorek, 29 grudnia 2015

zdjęcie 30 - widziane inaczej

Mam w życiu dwie pasje. Jedną z nich jest rower. Druga, od niedawna stała się fotografia. Te dwie rzeczy dają mi satysfakcje jakich mało. Na rowerze wyżywam się za wszystkich i za wszystko. Muszę, aby po prostu czasem nie powyrzynać wszystkich. Czasem się boję, że znajdę jakiś nóż czy maczetę i po prostu nie wytrzymam. Ale kto tak nie ma? Tak szczerze? Ilu chciało rzucić nożem w kelnera który podał zimną kawę? Ilu przeleciało przez głowę, że wystarczy 1 cios, aby zabić babeczkę, która od pół godziny okupuje kasę w sklepie? Kto choć raz nie pomyślał, aby pieprznąć, wszystko, zostawić żonę i dziecko na pastwę zycia? Ilu osobom puszczały nerwy kiedy szef w pracy znowu się o coś czepiał? Jednak mimo wszystko wszyscy potulnie proszą o podgrzanie kawy, cierpliwie czekało z kolejce, dało buziaka żonie na zgodzie i ze zgiętym karkiem wysłuchiwało kierownika? Jednak człowiek musi mieć jakiejś ujście swoich emocji. Każdy ma na to swój sposób. Ja, aby nie zwariować jeżdżę na rowerze. Czasem jadę 5 km, czasem 150. I czuje niezwykłą satysfakcję z każdego pokonanego kilometra. Czerpie z tego dużo przyjemności i frajdy. A przy okazji wyżywam się na całym świecie za każdy jego aspekt. Mam czas pomyśleć, czas dla siebie. Niewielu zdaje sobie sprawę, że świat z perspektywy siodełka wydaje się być inny. Jest taki jakiś piękniejszy, spokojniejszy, jakby bardziej przyjazny. Człowiek zauważa w kelnerze błąd, a nie celowe działanie, babci wybacza, bo to starsza pani, widzi jak maluje się uśmiech na twarzy małżonki i dziecka, a w kierowniku widzi człowieka a nie tyrana. Tak, to trwa z każdą chwilą spędzoną na siodełku. :)
Drugą moją pasją jest fotografia. Pozwala mi wyżyć się artystycznie. Może zdjęcia nie są jakieś zachwycające, ale nie o to w tym chodzi. Pomysłów w głowie tysiące na kolejne zdjęcie. Setki kadrów na każdym napotkanym człowieku, czy minionym budynku. Mówi się, że jeżeli dusza nic nie tworzy to jest nic nie warta. Przez fotografię czuje się bardziej wartościowy. Na świat patrzę kadrami, przez pryzmat wizjera aparatu. I co z tego, że 80% zdjęć nadaje się do śmietnika. Najważniejsze, że te 20% jest udana. I że przynajmniej jedno z tego się może komuś spodobać. Bo nic tak nie buduje jak spojrzenie drugiego człowieka na zdjęcie i powiedzenie:


-Mmm... no, no...


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+