poniedziałek, 4 stycznia 2016

nindża komando

Od kilku dni przymierzam sie zamiarem kupienia nowego aparatu foto. Tzn nowego używanego. Jako, że na nowy mnie nie stać, a przynajmniej nie znalazłem takiego, który by spełniał moje oczekiwania. Nabyłem Olympusa SH-50. Wbrew obiegowej opinii o marce Olympus muszę powiedzieć jedno - wszystkie są błędne. Aparat jest świetny. Ma co prawda swoje odjazdy, ale każdy ma. Niestety w wyniku zbiegów kilku okoliczności i ich wewnętrznej zmowie producenckiej aparat dostała moja małżonka, a ja zostałem bez. Mam co prawda jeszcze moją fuji-perełke, ale to duży i raczej nieporęczny aparat mimu że jest klasy kompakt.
W ogóle to zastanawiam się, co producentów zmusza do takich kroków i z czego to wynika, że większość tych bardziej zaawansowanych kompaktów ma takie tragiczne ograniczenia. Wyobraźcie sobie, że z jakiegoś głupiego i bliżej nieokreślonego powodu większość odebrała np możliwość ustawienia przesłony na taką jaką byśmy chcieli. Możemy zrobić albo maxymalnie otwartą, ale maxymalnie zamkniętą. Kurde, po co? Poza tym nawet kiedy wyłączymy automatykę i ustawimy wszystko ręcznie, oprogramowanie i tak nam ingeruje w parametry. O co chodzi? Po co? Dlaczego? Jeśli ustawiam takie, a nie inne parametry to dlatego, że takie lub inne chce mieć. Jakbym chciał być ograniczany nawróciłbym się na microsoft a potem sam siebie bym napad i zgłosił się z tym na policje. Skoro i tak w świecie realnym mamy same zakazy, nakazy i przykazania moralne, to dlaczego jeszcze ograniczają nas w fotografii? Nadal nie mogę tego pojąć. Ale jest to jeden z najważniejszych powodów, dla którego kupno nowego sprzętu odpada. Wolę model sprzed 2-ch 3-ch lat mimo niedoskonałości jaką tamta technologia ze sobą niosła, niż zostać na maxa ograniczany nawet w swojej fotograficznej i - co by nie powiedzieć - dość marnej twórczości.
Az ciężko w to uwierzyć, ale fotografia to nie jest dziedzina w której chcę iść na kompromisy, w której interesuje mnie łatwizna. Potrzebuję topornego sprzętu, który wymusi ode mnie 20 minut zabawy zanim to co chce osiągnąć na fotografii mi wyjdzie. Nie chce sprzętu który robi wszystko za mnie. Chcę ciężkiego kalibru. Takiego w którym zrobienie zdjęcia graniczy z cudem. Na razie Fuji spełnia te kryteria. Teraz potrzebuję czegoś o podobnych wymogach ale w kieszeni. A to znajdę jedynie w sprzętach sprzed kilku lat. Poszukiwania więc trwają, ale znajdę w końcu to, czego szukam. :) 


Udostępnij:    Facebook Twitter Google+