wtorek, 19 stycznia 2016

nionowo-podporowo

Wczoraj zostałem wysłany do lekarza w celu zbadania i przekonsultowania ewentualnej amputacji kręgosłupa. To rzecz, którą bym w pizdu z wyrzucił i to bez większego żalu. Zamiast tego zostałem skierowany na rezonans, akupunkturę i cholera wie co jeszcze. A ponieważ próbowałem już wszystkiego i to wszystko pomagało tylko na chwilę, więc pozostaje zostać kilka razy nakłutym, poszczuty magnesem i... cholera wie co jeszcze.
Przy okazyjnie w drodze praca-lekarz miałem tę chwilkę na przechadzkę po mieście. W niesprzyjających warunkach mrozu, pochmurnego nieba i zamarzniętych rąk powstało kilka całkiem przyjemnych zdjęć. Zostałem nawet zaczepiany przez ludzi z pytaniem: "co ja tam widzę?", "Czego tam szukam?" oraz "Co pan robisz?". W sumie całkiem miłe. Nie były to jakieś nachalne pytania, przy okazji kilka osób poprosiło mnie o pokazanie zdjęć fotografowanego przed momentem obiektu. O dziwo... nawet się podobało, a z jedną panią wszedłem nawet w dłuższą dyskusję na temat fotografo-cykania. :) Powiem szczerze - całkiem przyjemny spacerek. :) Mimo odmrożeń, kataru po pas, bolących pleców i ogólnego poczucia mrozu było całkiem fajnie na zdjeciach. Niestety niedługo po wyjściu z pracy, zrobieniu kilku zdjęć olimpusik zaczął mi walić czerwoną bateryjką po oczach. U lekarza chwilkę poleżał, ogrzał się, a w drodze powrotnej po około 10-15 zdjęciach widok na ekraniku znikł, aparat zaczął przeraźliwie pikać, mrugać wielką baterią, po czym zamilkł, a po paru sekundach schował obiektyw i odmówiła współpracy. W sumie nie szkodzi aż tak bardzo, bo i tak podjechał juz mój autobus, ale ta świadomość, że do domku już nie będę wstanie zrobić ani jednego zdjęcia nie dawała mi spokoju. Oczywiście, jak to w takich chwilach bywa - zobaczyłem podczas jazdy 100tyś obiektów które mogłyby fajnie wyglądać na zdjęciach. Oczywiście obiekty te mijam przynajmniej 2 razy dziennie i jak mam aparat to ich nie widzę, ale to nie szkodzi. :) Rozładowana bateria jest najlepszą inspiracją.

Pozdrawiam.

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+