wtorek, 12 stycznia 2016

nowości i dodatki.


Wczoraj dotarły do nas dary. Jeszcze nie wszystkie wykorzystałem, ale część jest. Z rana nawiedził nas listonosz i wpadły w nasze łapki kolejne dary od allegro. :)

A więc od początku. Najpierw dotarły do nas dwie paczki a w nich:
1. Filtr UV
No tutaj nie ma co pokazywać. :) Filtr jak filtr i zdjęcia te same będę. Swoją droga musze kupić jeszcze dwa - jeden na drugi obiektyw i jeden na stary obiektyw Heliosa
2. Adapter M42.
Wspaniała to maszyna. Ile to super zdjęć można tym zrobić. Pobawiłem się dzisiaj tym trochę. Jako że wstałem z handrą, niechęcią i apatią do całego świata postanowiłem wyżyć się manualnie na aparacie małżonki. Ale ciiiiicho, nie mówcie jej. :)

pausa
I korzystając z pausy powiem, że kocham Cię małżonko najmocniej na świecie. Jesteś najlepsza
pausa end

Tak czy siak M42 to moja chyba ulubiona zabawka. :) Jak ten obiektyw rysuje to po prostu bajka. :) Poza zdjęciem na samej górze, kilka zdjęć z z obiektywu oraz ochów i achów.





Obiektyw ma jednak jedną wadę - jst całkowicie manualny i zanim wyjdzie jedno zdjęcie zrobi się 12 nieudanych. Parametry ustawia się na oko - ostrość, przesłona, czas naświetlania, czy ISO. Tutaj nie żadnej automatyki. Wszystko na czuja. :) A z moimi oczami z ostrością są szalone jazdy. Ale warto, jak się człowiek uprze, to na prawdę kilka świetnych zdjęć można zrobić. 
Obiektyw jednak przez swoje ograniczenia kompletnie nie nadaje się do używania go na co dzień. Jednak do zdjęć portretowych jest niezastąpiony. :) Portrety laleczki mówią same za siebie. Pięknie rozmyte tło i wyeksponowanie głównego obiektu sprawia, że do portretów nic lepszego nie ma. Ludzie tutaj mieli rację, twierdząc, że stare heliosy są 1000X lepsze od nowych obiektywów nawet tych stricte portretowych. Mogę z czystym sumieniem polecić. :) W tym momencie żaden aparat nie może się równać z takim obiektywem. :)


Ok, koniec podniety. Wraz z listami dostałem awizo, a tam 3 paczuszki do odbioru. Jako że listonosze nie mogą nosić nic poza listami, a na awizo były 3 trochę grubsze listy, to musiałem sam po nie iść. Ah Ci ludzie, sami sobie dołki kopiom. Poszedłem a tam kolejne niespodziewanki ->
 

3.Pierścienie pośrednie.
Fajna sprawa, dla kogoś, kto ma zamiar  bawić się makro. Jeszcze ich nie rozgryzłem i ciężko mi się wypowiedzieć, ale z Heliosem współpracują świetnie. Natomiast nie mogę dojść do tego, jak dogadać obiektywy kitowe z tymi pierścieniami.


4. 3-kolorwy dyfuzor.
Fajnie działa, jeszcze nie zdążyłem dobrze rozkminić, bo zrobiłem zaledwie 3 zdjęcia z nimi. Twarzyczki nie są przepalone ostrym światłem lampy błyskowej, tylko delikatnie rozmyte. Wada jest taka, że nie przylegają one do lampy. W momencie błysku fotograf dostaje odbitym od dyfuzora światłem lampy błyskowej. A to potrafi na chwilę zapomnieć o wizji. 
5. Dekielek.
Nic ciekawgo. Po prostu dekielek ze sznureczkiem do oliego. :) 


Po tych zabawkach wieczorkiem zapukała jeszcze raz poczta. Tym razem dotarł
6. pierśień odwrotnego mocowania.
Fajna sprawa, ale trzeba zdjęcie potem wykadrować, bo do dyskozycji mamy malutki wycinek, a reszta to czarne tło. Ale można tym policzyć ilość oczu muchy. 
Kojarzycie? To malutkie coś jest na prawdę malutkie. Ma może kilka milimetrów wysokości. Udało mi się jeszcze zrobić literkę napisaną drobnym druczkiem. Zabawa dla wielbiciela na prawdę dużego przybliżenia. Można oglądać normalnie strukturę papieru. Na zdjęciu akurat najmniejsze możliwe powiększenie na tym zestawie. 
7. Wężyk spustowy.
Fajna sprawa jeśli pracujemy ze statywem i nie chcemy poruszyć aparat podczas wciskania spustu migawki. Wada jest jedna - wężyk posiada możliwość blokady autofocusa, czyli wciśnięcie spustu migawki do połowy. Niestety w odróżnieniu od standardowego spustu nie ma tego podwójnego skoku i trzeba to mocno na wyczucie zrobić. Ale na pewno się przyda. :) 


A dzisiaj dostałem jeszcze jeden prezent
8. Adapter odwrotnego mocowania
Czyli mam możliwość przypięcia obiektywu tyłem o przodu. I to chyba będzie najlepsza zabawka żony. Można na prawdę dużo fajnych rzeczy tym zrobić. Ostrzy się co prawda zoomem, ale da się i skala odwzorowania jest po prostu gigantyczna. Podobna jak w przypadku połączenie obiektywów przodem do siebie, ale nie ma tego, że całe zdjęcie to malutkie kółko w środku kadru. Jak trzeba będzie zrobić zbliżenie bzykających się owadów, to zobaczymy nawet minę samiczki jak przeżywa, a także będziemy mogli zrobić ich kopulujące genitalia, jak ktoś będzie chciał. Tylko ja tego oglądać nie chce. 

Teraz czekam jeszcze na filtr szary i to chyba już wszystko. Jak znajdzie się ciekawy obiekt,  w którym będę mógł go wykorzystać, to i zdjęciem się pochwalę. :)


Pozdrawiam. 
 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+