czwartek, 11 lutego 2016

święty...

Widzieliście mnie już jako ducha.
Występowałem już też jako śmierć
Miałem rozdwojenie jaźni.
Generalnie występowałem zazwyczaj jako czarny charakter swoich zdjęć. Postanowiłem trochę oczyścić swój wizerunek. Przedstawiam siebie, jako świętego.

Jak zwykle moja ulubiona zabawa czasem naświetlania. Magia? Nie, stary Olympus C760. 15sekund, przesłona f5 i iso 100. Czego więcej trzeba. Pokrędo trybów ustawione na manual potrafi wycisnąć z aparatu bardzo wiele. W końcu fotografia to zabawa, kombinowanie, wyciąganie z życia to czego nie ma. Fotografia to pokazanie świata inaczej, zobaczenie go takim jakiego nigdy wcześniej go nie widzieliśmy. Fotografia to magia...

 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+