poniedziałek, 16 maja 2016

Detektyw Inwektyw

I znowu jak bumerang powróciła do mnie sprawa wyboru aparatu. Lustrznka czy kompakt. Nowy, czy stary? Pomijając już fakt, że moja głowa mocno myśli nad wymianą obecnego olympusa, na nowego w internecie, na forach i portalach społecznościowych znowu wyszło setki tysięcy pytań i poradników na temat wyboru aparatu. Postanowiłem więc wszcząć śledztwo i przyjżeć się sprawie nieco dokłądniej. Porzucając obecnie zajęcia zacząłem przegrzebywać internet w celu odnalezienia odpowiedzi na pytanie "dlaczego?". Nie było to jednak takie proste.
Zaczęło sie od poszukiwań zdaniem niektórych najprostszych - zakładaniem nowych wątków, i forów. Pod przykryciem potrzeby wysłałem kolejnee wiadomości z pytaniami "co kupić", "czy zmienić"... Odpowiedzi były różne, tak jak się spodziewałem. Część twierdziła, że ok, druga część, że nie powinienem zamieniać. Sytuacja jednak mocno się zmieniła gdy stwierdziłem, że mogę wymienić swój sprzęt na lustrzankę. Statystyki pokazały smutną prawdę - 80% twierdziło, że nie powinienem nawet się zastanawiać. Nie pomogły nawet zapewnienia, że lustrzanka jest z kitowym obiektywem i nie nie będe ani zmieniać, ani dokupywać obiektywu innego.
Zacząłem wertować dalej. Dochodzenie zaprowadziło mnie w rejony w które nie powinienem wchodzić. Dotarłem do "psychologii tłumu". Otóż okazuje się, że niektóre zwroty, czy słowa działają na ludzi bardzo pobudzająco. Takie słowa jak "promocja", "zniżka"... działają podobnie na ludzi "mercedes", czy "firma". specyficzne wyrazy mamy też w wyspecjalizowanych kręgach. I tak słowo "lustrzanka" w kręgach miłośników fotografii daje efekt "łał". Po rozmowie z pewnym zawodowym fotografem, który stwierdził, że on jest zwolennikiem bezlusterkowców, ale w pracy używa dużej i ciężkiej lustrzanki. Nawet nie najdroższej i nie najlepszej. Zgodnie z jego słowami - jak wyjdzie do ludzi z małym bezlusterkowcem ludzie przestają zwracać na niego uwage jako na zawodowca. Klienci zgodnym hurem twierdzą, że też mają taki mały aparat i nie potrzebują do tego wynajmować człowieka. Na zawodowca patrzy się przez pryzmat sprzętu. Mimo wszystko im większy sprzęt i więcej go tym lepiej. Mój rozmówca stwierdził, że czasem bierze ze sobą ogromną walizkę ze sprzętem, choć i tak wie, że będzie używać tylko jednego obiektywu i 1 lampy. Bierze jednak tego jak najwięcej, nawet gdy 1/2 z tych rzeczy zwyczajnie nie działa. Tylko po to, aby ludzie widzieli duży aparat i dużo sprzętu. Tak działa "psychologia tłumu".
Jest to bardzo powszechne i bardzo mylne zjawisko u ludzi. Potrafi też być bardzo zgubne. Znam w czasie dochodzenia jak i prywatnie poznałem osoby, które kupiły drogi aparat aby "robić lepsze zdjęcia". I nie pomogło tłumaczenie, że to nie zadziała. Ci sami ludzie posłuchali oczywiście tych któ©zy tłumaczyli "kup lustrzankę". A potem zawód, że sprzęt za 3tyś zł ciągle robi kiepskie zdjęcie. Odpowiedź była jedna "sprzęt jest uszkodzony", albo "sprzęt jest za tani".
Wnioski nasuwają się same - światem ludzi ciągle rządzi stereotyp i patrzenie na swoje i czyjeś umiejętności przez bogactwo posiadanego sprzętu. Dlatego ciągle 3/4 osób wybierze droższy i lepszy sprzęt mimo iż do własnego użytku wystarczy im połowę tańszy (i niekoniecznie dla nich gorszy) model. Bo droższy, znaczy lepszy...
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+