czwartek, 2 czerwca 2016

Smaczności


No i z dzisiejszej sesji kolejne zdjęcie. W sumie to przyznam się, wzorowałem się na fotograficznym geniuszu Bryanie Petersonie (przymierzam się do zakupu jego książek. Mam nadzieję, że warto). Czy mi to wyszło? No cóż, ocenę zostawiam wam. To jednak uświadomiło mi, że zdjęcia makro to bardzo specyficzna dziedzina sztuki. Ten świat nie kończy się na kwiatkach i robaczkach. Można do tego wykorzystać niemal wszystko. Zaczynamy standradowo - kwiatki, roślinki, listki... potem wyższy stopień wtajemniczenia i makro przyroda uciekająca - robaczki, pajączki, muszki, pszczółki... A ja postanowiłem trochę bardziej twórczo podejść do tematu i stworzyć swoje własne makro. Plasterek cytryny, niebieskie płótno i odrobina wody. I już wiemy, że fotografia makro to coś więcej. Kiedy słyszymy "makro" kojarzy się to nam z kwiatuszkami, czasem głupimi słodkimi idiotkami. Ale to coś więcej. Wystarczy spojrzeć na fotografie Magdy Wasiczek, aby od razu wiedzieć, że to kryje w sobie wielki potencjał.

W końcu dorobiłem się filtrów Cokina. Kilka szkiełek zakupionych. Opakowanie, filtry całe szare i kilka połówkowych -> szare (md2 i md8), pomarańczowy i niebieski. Czekam z niecierpliwością na jakieś piękne niebo. Słoneczko, albo zachód słońca... to na razie prozaiczne, ale dopiero uczę się je wykorzystywać. Być może potem wykorzystam je do jakiś innych, bardziej kreatywnych fotografii. Na pewno się da, muszę tylko wpaść na to jak.

W drodze jeszcze lampa. Gdy ją dorwę będzie kolejna rzecz. Nigdy nie miałem z tym do czynienia. Mam problem z wykorzystaniem lampy wbudowanej. Ale nauczę się. Będę wiedział kiedy i jak wykorzystać lampę błyskową kreatywnie. Niektórzy Twierdzą, że z ich pomocą można bardzo wiele osiągnąć. Z resztą przykłąd miałem na warsztatach w Zakopanem. Teraz sam będę musiał kombinować.

Mój progress foto trochę zwolnił. Wiem już sporo i umiem to wykorzystać po swojemu. Mając blendę i filtry znowu będę się uczyć kolejnych rzeczy. Widzę kolejny stopień wtajemniczenia fotograficznego. Gdy dostanę lampę błyskową, nauka posunie się dalej. Nowe akcesoria, nowe pomysły, nowe rzeczy do nauki. I tylko nie wiedzieć czemu między podnieceniem z tego faktu, a radością która wpada do mnie przez wizjer aparatu czuję jakiś wewnętrzny niepokój.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+