niedziela, 5 czerwca 2016

Weekend w Łasku

Przyjechaliśmy rano z Kingą do Łasku. Od taki weekendowy wypad. Małżonka w pracy, słoneczko ładne, to co będziemy w domku siedzieć i się kisić. Samochód, i jedziemy. 
Oczywiście w Łasku nie mogło zabraknąć aparatu. Zabrałem ze sobą prawie cały sprzęt fotograficzny. Przed zachodem wyszedłem w teren. Słońce jeszcze wysoko i nadarzyła się okazja do wypróbowania w końcu zakupionych filtrów. I już wiem, że wymaga to nauki. 

 Oczywiście nie mogło zabraknąć duszy artysty. :) Światłocienie na płocie i chmurki ładnie mi się komponowały, więc je sfotografowałem. Oczywiście filtr połówkowy wyszedł. 

 Tutaj kolejny przykład. Wśród tłumów podążających mostem w Łasku nad grabią udało mi się wyłapać jedną osobę. :) Skorzystałem i są efekty.

 Niektórych rzeczy nie widać chodząc codziennie w danym miejscu. tym razem zauważyłem. :) 

 Słup jakich pełno a jednak niektóre tworzą historię. 

 Niektóre zachody wyglądają na prawdę malowniczo.

 A inne przerażająco...

 Niestety przemykające dziwne postacie, przemykająca się "łaskowska bandytierka" i przeciwnicy grawitacji nie pozwolili mi długo nacieszyć się wykonywaniem zdjęć. Pozostała jeszcze droga przez wieczorny park pełen leżących tu i ówdzie niedotarłych na łaskowski koncert. 
Następnego dnia niepocieszony ilością zdjęć z dnia poprzedniego postanowiłem wyrzyć się inaczej. Bardziej artystycznie. Pożyczyłem od córki szachy... 
 Zagramy w grę??







Oczywiście kinga nie mogła pozostać na boku. Też musiała dostać zdjęcie. Ustawiła się i...


Tyle z łaskowskiego weekendu. Mam nadzieję, że zdjęcia się podobają. W końcu to moje miasto i dla mnie ma to swój osobisty wydźwięk. 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+