wtorek, 19 lipca 2016

Foto-demolka

Od dłuższego czasu należę do kilku grup fotograficznych. Kilka z nich to grupy tzw wsparcia. Polega to na tym, że jeśli ktoś ma problem z czymś w temacie fotografii może się poradzić na tych grupach innych, bardziej w danej dziedzinie doświadczonych. Idea zacna. Zaintrygowała mnie jednak jakie ludzie mają problemy. Już pomijam pytania typu "co to jest ISO", czy "co oznaczają te cyferki na obiektywie". Ludzie są leniwi, nie chce im się grzebać  i szukać informacji. Łatwiej jest zapytać i mieć to z głowy. Dużo jest też powtarzających się pytań  z tego samego powodu. Są też pytania całkiem poważne jak "aparat mi nie ostrzy, co może być przyczyną", albo "jaki obiektyw do takiego a takiego celu". I to są logiczne pytanie. Ale między tymi leniwymi, a tymi którzy wiedzą o co zapytać są i tacy którzy wstawiają zdjęcie i pytają "czy zdjęcie jest fajne? Co poprawić? itd..." I tu zaczyna się problem. Zawsze się zastanawiam po co o to pytać? Odkąd sięgam pamięcią nigdy nie zapytałem, czy w moim zdjęciu jest coś źle i co powinienem poprawić. Z fotografią jest jak z dziurą w dupie - każdy ma swoją. Każdy świat widzi inaczej, każdy odbiera go inaczej. Jeden na ulicy zobaczy przechodniów, inni rowerzystów, a pozostali samochody. Jeśli ktoś zrobił zdjęcie i mu się podoba, to po co pytać innych o opinie? To bez sensu. Jeśli zrobiłem zdjęcie i mi się podoba, to znaczy, że zdjęcie jest dobre i koniec tematu. Czy według Was Mozart pytał kogokolwiek, czy jego muzyka jest fajna i czy przypadkiem któraś nutka nie jest zła? Czy Polański kręcąc filmy pytał opinię publiczną o to, czy film jest dobry? Picasso też nigdy nikogo nie zapytał czy jego obrazy są ok, czy powinien je spalić. To były ich wizje, oni je tworzyli, oni pokazywali swoimi produkcjami swój świat. Skąd więc pytania na forum o zdjęcia? Czy to chęć dowartościowania się? A może kwestia zaciągnięcia opinii innych?
Odpowiedzi na takie pytanie są równie bezsensowne. A opinii jest tyle co komentujących. Po pierwszym zdjęciu już bym się nauczył, że nie warto pytać. Jeden powie, że zdjęcie jest świetne i genialne i lepszego nie widział, a drugi wyskoczy, że 3/4 jest do poprawy. Nie można dogodzić wszystkim. Przez takie opinie widziałem wiele na prawdę świetnych zdjęć, które potem pod wpływem innych zostały zmienione na najzwyklejsze zdjęcia. A bo komuś się szum nie podobał, a bo kolorki trzeba zmienić, a bo kadr jest niezbyt... a bo to a bo tamto. I potem z naprawdę pięknego zdjęcia wychodzi koszmarek. Jeśli podobają się Wam wasze zdjęcia, nie pytajcie o opinię innych. Są bardzo dobre i koniec. 300sobom może sie nie podobać, ale ważne, że 20 się spodoba. Kilka takich zdjęć zapadło mi głęboko w pamięć. Wryło mi się w pamięć, tak mocno, że zwyczajnie się na nich wzoruję. Ale są to pierwowzory - zdjęcia widziane oczami autora, a nie opinii publicznej. Po zrobieniu zdjęcia pod publikę zdjęcie straciło bardzo dużo ze swojego uroku, ze swej wyjątkowości. Stało się zwykłym zdjęciem nie wnoszącym nic i nie wartym zapamiętania.
Ja nigdy nie pytam o to co można poprawić w moich zdjęciach. Owszem, jeśli ktoś napiszę jakąś radę, biorę ją sobie do serca. Ale nie pytam. Wiem, że wszystkim nie dogodzę. Rozumiem, jeśli ktoś napisze, że moje zdjęcie jest super bo... albo "nie podoba mi się, bo...". Ale to moje zdjęcie. Opinie są dla mnie cenne, ale nie robię zdjęć pod publikę. Jak się podobają, bardzo mnie to cieszy. Jak się nie podobają, to nie oglądaj. Dlatego moje zdjęcia niektórzy uważają za dość wyjątkowe, inne, nietypowe. Bo się nie pytam, robię swoje. Najwięksi nigdy się nie pytają o swoje produkcje.
Dlatego nie pytajcie. Jeśli w waszych oczach zdjęcie jest fajne i ładne, to uwierzcie mi - takie właśnie jest. Nawet jeśli zrobicie odbyt swojego kota, a na zdjęciu kot będzie zielony, to jeśli wam się podoba, to znaczy że jest genialne. I koniec. No, chyba, że nie podoba się wam np kolor skóry człowieka na zdjęciu, to zapytajcie, jak go zmienić. Ale na pytanie: "co poprawić w zdjęciu?" odpowiedź brzmi "NIC!!". Choćby nie wiem jak kiepskie było zdjęcie, odpowiedź brzmi "NIC". To wizja autora i mi się nie musi podobać. Oszczędźcie sobie i innym pytania "co zmienić?", bo nigdy do niczego nie dojdziecie. Staniecie się zwykli, normalni i zginiecie w tłumie identycznych.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+