piątek, 12 sierpnia 2016

widokownia

Gdy zaczynamy naszą przygodę z jakąś dziedziną sztuki na początku nie wiemy nic. Po prostu obcujemy z tym, bawimy się, uczymy. Nie mamy swojego stylu, nie wyrobiliśmy sobie naszej twórczości. Uczymy się i kopiujemy. Widzimy zdjęcie, widzimy obraz, słyszymy muzykę i staramy się naśladować. Niektórzy znajdują swój styl, inni giną w tłumie identycznych. No bo co nam po pięknym zdjęciu, które już raz kiedyś ktoś zrobił? Pochwalić się, że umiemy? To nie twórczość, to kopia.
Jedną z moich fotograficznych dróg jest fotografia budynków, miejsc, detali. W wielu miejscach można wynaleźć na prawdę fantastyczne rzeczy. Jeśli tylko umiemy je dostrzec, jesteśmy w stanie pokazać je światu naszymi oczami.


Okna... tak bardzo lubie okna. To nasze oczy na zewnątrz. To co daje nam poczucie czasu. Siedząc w naszych domach, czy na stanowisku naszej pracy to przez nie widzimy świat, który jest na zewnątrz. Życie dudniące na terenie wielkiego miasta, i spokojny czas w małej wiosce. To nasz kontakt i separacja ze światem.

Powtarzalność i regularność kryształów. Żyjąca maszyna stworzona ludzką ręką. Coś czego nie zauważymy w naturze. Występuje tylko i wyłącznie w maszynach i urządzeniach zbudowanych rękami ludzi na przedziale całego czasu ewolucji.


Charakterystyczne momenty, które łatwo stracić. To co zginie już nie powróci. Miejsca w których kiedyś tętniło życie, przez które przewijało się setki ludzi dzisiaj stoją opuszczone, puste, martwe. Walące się ściany, powybijane szyby... budynki do rozbiórki.

W środku nie lepiej niż na zewnątrz. Zdewastowane ściany, odpadające tynki, skrzypiące schody. Wyglądające jak miejsca stałego zamelowania diabła. Zamieszkałe jeszcze przez ludzi rozlatujące się budowle.


Zapomniane relikty życia nieistniejącego. Wśród nowoczesnych blokowisk i budynków ze szkła ciągle można wynaleźć komórki, które od czasów 1 wojny światowej nikt nie zdołał wyburzyć. Martwe, niszczejące miejsca w których nawet szczurów nie spotkamy.


Schody prowadzące na górę do kolejnych lokatorskich komórek. Wykorzystywane przez ludzi do wnoszenia swoich dóbr. Dzisiaj zaniedbane nie są w stanie utrzymać nawet dziecka.



Spustoszałe, zadziwiałe prowadzą jedynie w ciemność. Do mroku, w którym już nawet historii nie ma.


I te, które choć stare i zaniedbałe są ciągle żywe. Przechodzący ludzie, biegające dzieci, przechadzające się zwierzęta. Utrzymane w stanie normalnym. Dający się zamieszkać, nie straszący nicością i pustką korytarz kamienic naszych dzielnic.


A my jednak przechodzimy koło tych miejsc bez żadnej refleksji. Dla nas normalne, nic nie znaczące budynki. Widzimy je codziennie, od wielu lat tu są i jeszcze wiele lat będą. I nie zdajemy sobie sprawy, że to co kiedyś istniało, żyło, było dzisiaj jest historią... martwą historią.

A w którą stronę poszedł Wasz obiektyw? O czym myślicie robiąc swoje fotografie? 
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+