piątek, 21 października 2016

Nie nabytek

Mój nowy nabytek w końcu do mnie dotarł. 2 miesiące czekania i w końcu zrezygnowałem i zamówiłem gdzieś indziej. Na następny dzień przyszedł sms - "zamówienie oczekuje w sklepie". W godzinach pracy. Masakrą było te kilka godzin. Tuż po niej szybko w autobus i po kasę do domku. I... telefon.
- Panie, przyjeżdżaj pan!!! Autko gotowe!! Jak zegareczek działa!!
Jak się dowiedziałem na miejscu niejeden by chciał, aby jego auto tak pracowało. Ale moja głowa była zajęta tym co leżało 12 km dalej. Godzina 15:30... korki! Liczyłem przemieszczanie w centymetrach, a w głowie kompletna rzeźnia. W końcu dotarłem i odebrałem co miałem odebrać.
Na tym się jednak nie skończyło. Auto i kolejne centymetry do celu. Kolejny sms wywołał uśmiech na twarzy i kolejne wiadomości wysyłane z głowy do elementów odpowiedzialnych za stres i podniecenie. Sklep w którym złożyłem zamówienie napisał mi kolejny sms, że zamówienie czeka na odebranie. Kurde, co jest? Czekałem 3 tygodnie, rano dostałem sms, że realizacja zamówienia może sie przedłużyć, a tu kolejne zamówienie? No nic. Jadę. Wpadłem do sklepu i jest!! No cóż, odebrałem tylko część zamówienia. Na drugi aparat nie było mnie stać, ale na dodatki jak najbardziej miałem odebrane.
Ok, jest... w autku. Razem ze mną. Ciężka była myśl, że poruszam się właśnie całym naszym kredytem w banku. Dziwne to uczucie, na prawdę dziwne. No cóż, siedząc w Cytrynie uruchomiłem silnik (mmm... pięknie chodzi, to prawda), światła, gaz i... czerwone światło ze sznurkiem samochodów. Grrr... na szczęście do domku niedaleko i podróż minęła w miarę szybko.

W domku? Oczywiście rozpakować co się dostało, a w zasadzie kupiło. Fantastyczne urządzenie. Nawet instdukcja obsługi w formie papierowej zamiast w PDF jak to zwykle dodają teraz. 340stron lektury. Oczywiście to zadanie wykonałem w pracy i zanim zabrałem się za robienie zdjęć trzeba było przeczytać. Jak się szybko okazało w zasadzie 3/4 rzeczy odkryłem już poprzedniego dnia bawiąc się sprzętem. Ale za to 1/4 pozostała tajemnicą. Niestety 1/4 której prawdopodobnie nigdy nie wykorzystam, ale co tam... Jestem Polakiem i instrukcja obsługi powinna być mi tworem obcym i bezwartościowym. Jednak doświadczenie nauką - do aparatu i niektórych innych maszyn należy ją przeczytać.

Wcześniej po długich bojach z myślami i wypytaniami na forum wybór padł ostatecznie na Pentaxa.

1. Głównym powodem takiego wyboru było krycie wizjera. 100%!! Takie coś tylko w Erze i w profesjonalnych aparatach. Kiedy większość deklaruje na poziomie 94-96% ja mam pokrycie 100%. Oj, pamiętam że w Olympusie bardzie mnie to wkurzało, że na zdjęciu jest więcej niż bym sobie życzył. Tu ten problem znika. Wizjer optyczny, ale krycie takie samo jak w starym S9600 - PEŁNE!! Ha!! Ludzie ze swoimi 2-cyfrowymi Canonami i drogimi Nikonami mogą mi skoczyć.

2. Uszczelniana obudowa. Temperatury pracy od -10 stopni. Normalnie sprzętowa rzeźnia. I to w aparacie kosztującym niecałe 2tyś zł. Pentaxa mogę być pod wodą i zakopywać w piachu jak trzeba będzie. A najważniejsze - będę mógł robić zdjęcia w deszczu bez żadnych osłon, ochrony i innych rzeczy. S9600 nie zawiódł w deszczu, ale już Olympus potrafił się wysypać przy -7stopniach. Teraz mam i wodoodporny i mrozoodporny sprzęt w jednym.

3. Zasilanie bateriami AA!!! Gdzie na świecie produkują jeszcze takie aparaty? Poza małpkami już chyba nie ma. Kiedy inni dokupują kolejne akumulatory do swoich maszyn, ja mogę fotografować wydając 3zł na baterie w kiosku. Z resztą mam akumulatorki, bo S9600 na nich pracował. Więc kupując aparat mam od razu 3zestawy baterii (2 od S9600 i jeden wraz z aparatem). No po prostu piękna sprawa.

4. Współpraca ze wszystkimi obiektywami. Wszystkimi! Nawet nie trzeba specjalnych przejściówek z  analogowych szkieł Pentaxa. Po prostu zakładasz i idziesz cykać. A szkła te są tanie jak barszcz. Koszt 100mm ze światłem 2,8 i funkcją makro to 100zł. TYLKO ! I bez potrzeby kupowania adapterów i innych rzeczy. Przy okazji mam manulany obiektyw M42 z którym Pentax współpracuje bez problemu. Olympus miał problemy z ostrością. Nikon nie ostrzy na nieskończoność (chyba, że sie kupi specjalną soczewkę), Canon? No z nim ponoć bywa różnie jeśli chodzi o współprace z manulanymi obiektywami. Sony? Porażki pomijam milczeniem.

5. No i to Pentax? Wszyscy są zapatrzenie w Canona i Nikona. A to Pentax. Jeśli już jestem skazany na lustrzankę, to niech to będzie maszyna bardzo dobra i raczej mało popularna. I taką jest Pentax. Powiedzcie tak szczerze - kto, kupując lustrzankę, pomyślał o Pentaxie? 5 osób? 10 osób? A to daje nie więcej niż 5% ludzi. Pentax to kolejny przykład na to, że większość bardzo rzadko ma racje. Wiecie, że moje podejście do przedmiotów martwych raczej nie wpisuje sie w powszechnie znane kanony. Używam rzeczy uważanych powszechnie za niszowe. Na moim komputerze gości Linux, który uważam za pięciokrotnie lepszy od Windowsa. W moim pokoju stoi duża klockowana, z mozołem przez wiele lat składa wieża stereo, kisy inni podniecają się dźwiękiem smartfona. Do zdjęć używam aparatu fotograficznego i mam pełną świadomość jego obsługi. W czasach kiedy inni korzystają z elementów sedesa ze stacji kosmicznej umieszczonych w swoich telefonach. Jeżdżę żółtym Atosem, kiedy inni pragną 120metrowej limuzyny z 700-konnym silnikiem. Mam małe Fuji, kiedy inni biegają z Sony pod pachą. Mój najlepszy aparat to lustrzanka Pentax, kiedy inni prześcigaj się między Canon i Nikon.

Zakup Pentaxa dał mi to, czego brakowało mi przy Fuji - wysokie ISO. Przy ISO1600 mam dość ładny obrazek. Taki jak Przy S9600 na ISO400, a przy X30 na ISO800. Właśnie tego mi bardzo brakowało - wysokiego użytecznego ISO. To mnie zazwyczaj bardzo ograniczało.

Mam aparat od niedawna, ale uważam go za najlepszy zakup. Z wad (po tych kilku dniach) mogę wymienić dwie - brak uchylnego LCD i naświetlenie zdjęcia. Przy tych samych paramatrach i tych samym scenach i miejscach (np 2 zdjęcia w odstępie 10s) zdjęcia wychodzą różnie naświetlone. Bywa, że zrobię zdjęcie i jest prześwietlone. Za moment (nie zmieniając parametrów) zrobię kolejne takie same zdjęcie i już mam dobrze naświetlone. A kolejne identyczne wychodzi zbyt ciemne. Być może to kwestia wprawy i odkryję o co chodzi (od razu mówię, że to nie breaking). Za mało chyba znam sprzęt, aby wiedzieć jak co od niego konkretnie wydusić.

A Wy jakich aparatów używacie? Jesteście z nich zadowoleni? Dlaczego wybraliście akurat te urządzenia?
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+