sobota, 8 października 2016

Postanowienia


I pomyśleć, że związałem się z tym już chyba na zawsze. Zakup nowej maszynki do chwytania obrazu było podpisaniem dożywotniej umowy ze zdjęciami.

Maszynka jeszcze nie przyszła, co prawda ale zakup już przypieczętowany. Kto by pomyślał, że kompletowanie 3-ch rzeczy może trwać nawet 28 dni roboczych? 28!! EuroRTVagd ma sporą fantazję. I tak na razie minęło 7 od zamówienia. A zamówienie wisi w czasoprzestrzeni Euorrtvagd-owskiej rzeczywistości. Na aparat więc czekam póki co wykorzystując swój kompakcik to granic wytrzymałości. :) Daje radę, bo jakby inaczej. :)

Przy okazji zaopatruję się w różne rzeczy. Mam już stół bezcieniowy. Urządzenie 4-krotnie lepsze od jakiegokolwiek namiotu bezcieniowego. Wielkie toto i jak rozłożę to nikt i nic się już w pokoju nie mieści. Małżonka stwierdziła, że musimy wykupić mieszkanie obok, aby to wszystko pomieścić. Coś w tym jest, bo zaczyna mocno brakować miejsca, a rzeczy przestają być małe i poręczne.
Wcześniej już też miałem epizody z wykonywaniem różnych sesji fotograficznych. Jedne poszły lepiej, inne gorzej. Bywało różnie. Zaczynałem starym, wysłużonym już Fuji S9600, którego nadal uwielbiam. Niestety sprzęt powoli umiera i jakby mało było zgrzytów powoli przestawał mi wystarczać. Zaczęło mi brakować, moje wymagania zaczęły wychodzić mocno poza zakres jego możliwości. Ale ja nie o tym. Jego możliwości wystarczały na 90% wszystkich sesji. Niestety matryca CCD i oddanie koloru sprawiło, że musiałem kilka sesji oddać. Inne się przyjęły i trafiły gdzieś w świat. Teraz przede mną kolejna sesja. Myślałem, że już z nowym aparatem. Niestety 28 dni to ponad miesiąc, a co za tym idzie prawdopodobnie ostatnia sesja kompaktowymi maszynami. Następna będzie lustrzanką, a ja aby je wykonać musiałem od startu już zacząć rozbudowę i włożyć troszkę pieniążka w nową maszynę. Jeszcze zanim dotarła mam do niej redukcję, aby móc zamontować stare soczewki (na razie na obiektyw makro mnie nie stać, pierścienie z przeniesieniem automatyki to jakaś cenowa porażka i trzeba wykorzystać soczewki, które już mam). Od czasu do czasu i filtry mogą być niezastąpione. Filtr szary już nie raz mi uratował zdjęcia. Tani nie był, więc lepiej zaopatrzyć się w przejściówkę niż wyrzucać stary a kupować nowy. Do tego mocowanie M42, bo stare heliosy są nie do pobicia, a i jest sporo obiektywów M42 które można kupić za miskę kaszy. Jest i obiektyw 50mm z pełną automatyką, co by potem w razie czego nie kombinować z sesjami. Tak, brak czegoś takiego już raz kazało mi odmówić, bo mimo świetności kompaktów i ich uniwersalności, tak na prawdę w portretach sprawdzają się słabo i trzeba się nieźle nakombinować, aby wykonać nimi dobrą sesję portretową. Niestety na 85mm mnie na razie nie stać. A więc 50mm dołączyło, jak się dorobię to i obiektyw makro będzie i portretowe 85mm. Nie zapomniałem też o szerokiej 35mm, która też jest w planach na przyszłość.

Jakby tego było mało doszedłem do wniosku, że robię stanowczo za mało zdjęć. Bywają całe tygodnie, kiedy to aparatu w ręku nie mam. To źle, bardzo źle. Na nowy miesiąc będzie nowy aparat i już tak łatwo nie będzie. Zamierzam brać udział w różnych konkursach (nawet tych gdzie nie ma nic do wygrania, tak dla siebie). Wygram, czy nie? Jakoś niewiele mnie to teraz interesuje. To będą wyzwania. Apropo wyzwań - w nich też zamierzam brać udział. Swoją drogą zdjęcie z samego początku jest z wyzwania pewnego ludzika zwanego Wysoki Niski, który prowadzi kanał na YT "Zapytaj Fotografa". Daje on różne wyzwania i oto doszliśmy do wyzwania, z którego pochodzi zdjęcie z tego postu. Zamierzam też w końcu aktywniej uczestniczyć w stawianych przed nami zadaniem od Pawła Syriusa. wyzwania nie są łatwe i wymagają sporo wyobraźni i umiejętności, co mi akurat bardzo pasuje. Niby zazwyczaj jest około miesiąca na realizację, ale często bywa to bardzo mało czasu, co się wydaje niesamowite, aby trzeba było poświęcać nieraz miesiąc aby zrobić jedno zdjęcie.

Prowadzę grupę też na YT "Podejmij wyzwanie - fotografia", w której daje ludzikom konkretne zadanie, które wymaga trochę myślenia, wyobraźni i wiedzy. Na moim blogu jest podstrona z aktualnym zadaniem oraz wygranym w poprzednim zadaniu zdjęciem. I do tej grupy też zamierzam sie bardziej przyłożyć. Zadania wydają mi się dość ciekawe, więc będzie co robić. Sam je wymyślam, wraz z innymi administratorami. Świetna sprawa. Polecam i zachęcam.

Cóż, dużo pracy przede mną, moje dni będą płynęły na pracy, zdjęciach i rodzinie. Jeśli jednak zamierzam się związać z tym na dłużej, a zakup nowego aparatu to podpisanie wyroku, to muszę się porządnie przyłożyć. Praktyka czyni mistrza, a u mnie na razie praktyki mało i mistrz jest jeszcze maleńką kropeczką gdzieś daleko na horyzoncie.

To tak u mnie z tematu fotograficznego. A co u Was słychać w fotografii? Też macie jakieś postanowienia?
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+