środa, 16 listopada 2016

My Way

Trafiłem swojego czasu na na konkurs fotograficzny. I postanowiłem wziąć w nim udział. Pomyślałem, ze to dobry pomysł, na powrót  trochę do przeszłości. Teraz, myślę, możliwości trochę większe - dwie lampy błyskowe to może uda się coś z tego wyciągnąć. Stargałem więc cały sprzęt do piwnicy, zamontowałem Heliosa i wziąłem się za przygotowania. Rozstawiłem lampy statywy, założyłem zimową kurtkę, ustawiłem ostrość i... zgasiłem piwniczne światła. Ciemno jak w murzyńskich otworach, ale co tam. Spocony w kurtce, zalatany między aparatem, a lampami, co by wyczaić aby zdjęcie wyszło należycie. Oczywiście długie czasy, bo inaczej by się nie dało. I w końcu się udało. Długi czas, wycelowana ostrość, samowyzwalacz. Pik pik pik... i słychać dźwięk wyzwalanej migawki. Bah, wyzwolony zdalnie błysk i szybki bieg przez ciemność i... druga lampa błyska, migawka się zamyka... jest zdjęcie.
Efek? Nawet nawet. Jeszcze kilka drobnych poprawek i kilkanaście strzałów migawki i dwa razy tyle po oczach. Jest, trafione. Udało się niemal perfekcyjnie. Dwie postacie są poprawnie ustawione. Jeszcze jedno zdjęcie, z czasem setnych sekund, wyzwolony błysk... ale to nie to. Z jedną postacią nie jest tak fajnie. Czegoś brakuje. Z resztą nie taki był zamysł. Zabawa przednia, ale 2 godzinki w ciepłej piwnicy i zimowej kurtce dały popalić. Zlany zimnym potem, zadowolony z sesji wróciłem do domku. Pół godzinki odparowywania, szybki retusz (korekta obiektywu, lekkie wyostrzenie i zwiększony kontrast).
Wynik kilkugodzinnej zabawy możecie oglądać na swoim sprzęcie. :)


zBLOGowani.pl
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+