niedziela, 4 grudnia 2016

Wpis konksursowy ver2

Tym razem kolejny wpis na konkurs. W regulaminie zostało napisane, że wpis musi zawierać opis związany z tematem etapu ("fotografia modowa") oraz dlaczego pragniemy olympusa. No to oto moje powody:

1. Fotografia modowa - wybraliśmy się z małżonką szanowną do Łasku w celu zrobienia kilku zdjęć na konkurs. Dnia poprzedniego śniegu po kolana no to trzeba skorzystać. Wstaliśmy z dzieciem wcześnie rano, o 6:00 i po małżonkę do pracy, a stamtąd prosto w miejsce docelowe. Sprzęt przygotowany, autko zatankowane... jedziemy. Piździ tak, że myśli w mózgu zamarzają. Ale ale... Kurcze, gdzie śnieg. Patrzymy w lewo, patrzymy w prawo... nie ma. Cholerka, no nie po to jechaliśmy 40km, aby teraz porzucić wszystko, wrócić do domu nachlać się piwska i płakać z tego powodu. No nic. Popatrzyłem na szanowną...
- Czapka jest - no niby pasuje do zimy
- Szal jest - no też jak najbardziej zimowe
- Puchata kurtka - no raczej takich się latem nie nosi.
Dobra mówię, coś z tego będzie. Wynalazłem więc miejsce, ustawiłem oświetlenie i poszedłem po zonę:
- Choć stara! - mówię.
Poszła.
Ponieważ, jak już wspomniałem, na fotografii modowej kompletnie się nie znam tym razem postanowiłem bez kombinacji. Klasyka. widziałem kiedyś długonoga modelkę i fotogreporterów. Widziałem, jak robią zdjęcia. Łatwo było rozpoznać kto z pisma dla kobiet, kto z pism dla mężczyzn. Ci pierwsi robili twarz, ci drudzy wszystko inne. Zabawa była przednia, choć zmarzliśmy i raczej nie mam doświadczenia w takich rzeczach. :) Kilka foteczek wyszło z tego, a efekt możecie podziwiać poniżej.









2. Tym magicznym sposobem dochodzimy do punktu drugiego - po kiego grzyba walczę o aparat. No niby faktycznie, powinienem latać po mieście i krzyczeć że nastapi koniec świata niż brać się za poważny aparat i poważną fotografię. Nie po to jednak skończyłem kursy, dużo się uczyłem i czytałem aby teraz latać i wmawiać ludziom, że jestem Bogiem. i tak wszyscy to wiedzą, więc po co odkrywać prawdę na nowo. Więc postanowiłem zabrać się za wygrywanie czegoś. A sam aparat mi się przyda. Po co? A no jako zwolennik hasła "jeśli dusza nic nie tworzy to jest nic nie warta" zacząłem tworzyć, pokazywać swój świat swoimi ślepymi oczami. Zaskoczeniem jest, że może się to komuś podobać, ale cóż - ludzie są dziwni. Ja ponoć też. w obliczu takich faktów jest to mało stresująca wiadomość. Wiadomo, że aby tworzyć obrazki dla morderców z mojego psychopatycznego mózgu potrzebuję sprzętu. Aparat taki więc przyda się, aby sie rozwijać, pokazywać swój świat obiektywem Zuiko, które z resztą bardzo cenię za obrazek jaki dają. Małżonka już ma swojego Olympusa, a ja jeszcze nie. Mieliśmy kiedyś lustrzankę Olympusa, więc wiem o czym mówię. Nie pomylę się bardzo, jeśli stwierdzę, że mało który system tał ładnie rysuje jak Zuiko/Olympus. i dotyczy to zarówno kompaktów (wiem, bo żonka ma dwa) jak i maszyn z wymienną optyką (wiem, bo mieliśmy). Obrazek zbliżony do klasyki gatunku rodem z czasów heliosów, a więc po dzień dzisiejszy bardzo cenionych obiektywów. Olympus takie coś daje w standardzie. A czemu więc nie tworzyć czymś co daje takie efekty finalne? W końcu prawda jest taka, że w ciągu jednej chwili nic po nas nie zostaje. Po mnie (oprócz dziecka) może choć zostaną moje zdjęcia. Ale o tym inny wpis.



zBLOGowani.pl
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+