wtorek, 17 stycznia 2017

Kilka odpowiedzi


Ostatnio na grupach pojawiają się znowu różne dziwne pytania, które, wedłóg mnie, w ogóle nie powinny się pojawić. Staram się nie ignorować żadnego, szczególnie, gdy mam w tym pewne doświadczenie. Zazwyczaj zostaje za to mocno zbesztany, bo nie odpowiadam wprost, tylko każe ludziom pomyśleć i samemu rozwiązać problem, poszukać odpowiednich artykułów czy wybrać w końcu samemu. Ludziom to nie odpowiada. Ludzie zdecydowanie nie lubią myśleć, a zmuszanie ich kończy się wyzwiskami i wysyłaniem w podróż (w nieco ostrzejszych słowach) czy w końcu udaniem się do Belzebuba i jego diabelskiego świata nierzeczywistości. Postaram się tu rozwiązać kilka problemów. Nie spodziewam się tego raz na zawsze, ale może przynajmniej uda się zrobić tak, że kilka pytań autentycznie się nie pojawi. Oto kilka pytań:

1. Jaki aparat kupić?
Na początek odpowiedzi odeślę na moment do artykułu, który wpadł mi kiedyś w monitor:
http://fotoblogia.pl/10099,kurde-aparat-to-nie-tylko-dobry-obrazek-na-wysokim-iso
Przeczytane? No to w zasadzie wszystko powinno być jasne. Jednak jeśli nie jest, to odpowiem na pytanie:
Aparat powinien być przystosowany do człowieka. Generalnie pytanie o to jaki sprzęt wybrać ma tyle samo sensu co sprzedawanie kurom szminek, czy rybom cienia do powiek. Każdy z ns jest inny, każdy oczekuje od aparatu tego samego. To sprawa bardzo indywidualna, jak wybór bielizny, samochodu, czy płyty z muzyką. Nie można odpowiedzieć "weź ten, bo jest świetny"... dla odpowiadającego. Dla pytającego już nie musi być. Być może ergonomia nie będzie odpowiadająca, może okaże się, że ruchomy wyświetlacz jest niezbędny. A może ktoś woli wizjer elektroniczny, zamiast optycznego? No i w ogóle co to znaczy "najlepszy aparat"? Czy to ten, który największe używalne ISO? A może ten który ma jak najwięcej funkcji wywalonych na body? A może też ten który jest uszczelniony? Może zwyczajnie po prostu najtańszy? A może ten z gorącą stopką? Właśnie, na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma aparatów najlepszych i najgorszych, tak jak nie ma muzyki najlepszej i najgorszej. Nie można powiedzieć, że najlepszy jest aparat A, bo ma najwyższe używalne ISO. No dobrze, ale jeśli my nie przekraczamy w naszych zdjęciach ISO 200? Byż może dla nas ważniejsze są uszczelnienia, bo często fotografujemy w deszczu? Albo wolimy uniwersalność? Jak widać rozpiętość definicji "najlepszego sprzętu" jest ogromna. Wybierajmy więc aparat świadomie. Nie pytajmy, bo to brodzenie w błocie. Przeanalizujmy dokładnie czego potrzebujemy. Jeśli jesteśmy początkującymi i tego nie wiemy, zacznijmy od sprzętu uniwersalnego - np jakiegoś bardziej zaawansowanego kompaktu, który da nam możeliwość wykorzystania bardzo dużego spektrum ogniskowych, światła czy ISO. Oczywiście, że są pewne ograniczenia, ale właśnie taki sprzęt pozwoli nam określić dokładnie nasze oczekiwania od ostatecznej maszyny. Jeśli okaże się, że zacznie brakować nam czułości, następny kupimy z wyższą używalną czułością. Zobaczymy, jakich ogniskowych używamy najczęściej i po prostu kupimy aparat z wyższą czułością i obiektywem z zakresem używalnych przez nas ogniskowych. A gdy okaże się, że zazwyczaj korzystamy z przysłony f4 i wyższych wartości, nie wydamy majątku na jasny obiektyw, bo wystarczy nam tańszy pokrywający używany przez nas otwór. W dodatku zaobserwujemy, że potrzeba nam np uszczelnień oraz funkjcą wstępnego ustawiania ostrości, albo wręcz najważniejsza okaże się pełna zgodność i współpraca z obiektywami manualnymi, zazwyczaj kręcimy pierścieniami, niż zdajemy się na automat.

2. Jak w moim aparacie ustawić...

No właśnie? Jak? Wiele osób zamiast po prostu przeczytać instrukcję obsługi pyta. Ja wiem, że jesteśmy Polakami i "instrukcja obsługi" jest synonimem ograniczania naszej wolności. To papierowy odpowiednik znaków drogowych postawionych tylko po to, aby policja zarabiała na mandatach. Chyba jednak nie tędy droga. Jeśli nie wiesz, jak w swoim aparacie zmienić np MF na AF, to wiedz, że do aparatu jest dołączone więzienie  w postaci książeczki opisującej jak działa i jak obsługiwać posiadany przez nas sprzęt. To na prawdę nie gryzie. Niestety wiele osób woli zapytać niż, poszukać. Nie wiem czemu ludzie tak się boją dokumentów dołączonych do sprzętu. Ja wiem, że instrukcja nie jest rozwiązaniem wszystkich bolączek. Obecne aparaty są tak skomplikowane, że często nawet instrukcja nie opisuje dokładnie wszystkich funkcji. Wówczas można spróbować poszukać w google, a jeśli i tak nie rozwiązuje to naszego problemu - pytamy.  Myślę, że taka powinna być droga do zdobycia wiedzi i nie wolno zamienić, lub przeskoczyć pewnych rzeczy. Nie szukajmy podstawowych rzeczy w google, bo przycisk opisujący przełączanie między wyświetlaczem, a wizjerem jest opisane w instrukcji. Nie pytajmy, nie wyręczajmy się innymi. Ja wiem, że często nasz czas jest bardzo ważny i najważniejszy na świecie. Hitler też tak powtarzał. Ale szanujmy czas innych, szanujmy ludzi, ich czas ich miejsce. Nie wyręczajmy się nikim. Nie potrafimy znaleźć przełącznika wyświetlacza - jest, ale to gdzie jest znajdziesz w instrukcji obsługi.

3. Jaki program do obróbki wybrać?
Ja wiem - większość powie Lightroom, czy Photoshop. Ale.. no właśnie, czy na pewno jest nam to potrzebne? Ja wiem, że to co my używamy jest zawsze najlepsze, a to że najwięcej osób używa jedynych słusznych programów, to takie też polecamy. Na nich się jednak świat nie kończy. To że Photoshop posiada jakieś funkcje, nie znaczy że one są nam potrzebne. A jeśli nie są, to po co za nie płacić? Nie lepiej zacząć od czegoś darmowego? Gimp czy RawTherapee. Gimp jest bardzo zbliżony funkcjonalnością do PS, a co do RawTherapee zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest zdecydowanie bardziej rozbudowany niż Lightroom. Ale być może i nawet takie zaawansowane programy nie są nam potrzebne. Wybierzmy więc łatwiejszy o obsłudze i darmowy program do obróbki i wywoływania RAW. Jeśli pracujemy na kontraście, i wyostrzamy kolor, LR nie jest nam niezbędny do życia. Zainstalujmy sobie np Darktable. Popracujmy na nim. Zorientujemy się czy jest dla nas wystarczający, czy poszukujemy czegoś więcej. Może potrzebne będą nam funkcje, których ten program nie ma. Wówczas poszukujemy oprogramowania, który to posiada. Niekoniecznie LR. Dopiero, gdy okaże się, że konkurencja darmowa nie posiada czegoś co ma LR, a potrzeba nam tej funkcji wówczas bierzmy program wiodący. Dobierajmy oprogramowanie jak aparat - do siebie. Szkoda kupować cały program jak potrzebujemy tylko funkcji kadrowania. To potrafi praktycznie każdy program. Funkcje korekty obiektywów ma praktycznie każdy bardziej rozbudowany. Do tego również nie potrzebujemy LR. Zmiana koloru, balans bieli, kontrast, kontrast miejscowy, odszumianie, wyostrzenie, winiety, BW, Sepia, kolor miejscowy, filtr połówkowy... to zaledwie kilka funkcji które są w darmowym oprogramowaniu również i nie potrzeba nam za to płacić. Za oprogramowanie płatne warto zapłacić, gdy jest w nich coś co jest nam potrzebne do pracy. I nie przejmujmy się opiniami, że dany program jest trudny, a PS jest bardziej intuicyjny. To nie jest prawdą. To nasze osobiste przyzwyczajenie. Mi się zdecydowanie lepiej pracuje na Gimp niż na PS, dlatego że Gimpa ogarnąłem, i dla mnie PS jest teraz zdecydowanie mniej intuicyjny i dużo ciężej zrobić mi cokolwiek na PS. Jeśli nie mamy wyrobionych jeszcze pewnych nawyków nie kierujmy się ergonomią.
Pamiętam taką opowieść, jak pewna kobitka od małego siedziała na Linux. Gdy posadzili ją przed Windowsem nie wiedziała najprostszych rzeczy. A ponoć to Windows jest prostszy w obsłudze. Jak widać niekoniecznie. To tylko nasze przyzwyczajenia każą nam tak myśleć. Jeśli przyzwyczajeń nie mamy wszystko jest dla nas i proste i łatwe jednocześnie. Jeśli przyzwyczaimy się do najtrudniejszego programu będziemy w nim śmigać, a ten uważany za najprostszy może być dla nas kompletnie nieobsługiwany. Pamiętajmy o tym wybierając program dla nas.

Jak myślicie, czy dobrze myślę? Nie staram się pomagać ludziom, ale nakierować na rozwiązanie. To powoduje najczęściej falę krytyki i obelg w moją stronę. Wydaje mi się jednak, że sami zawsze wiemy najlepiej. Rozwiązanie zazwyczaj jest na wyciągnięcie ręki. Musimy tylko po nie sięgnąć, a nie prosić innych aby otworzyli i przeszli za nas przez drzwi. Staram się pokazać te drzwi ludziom, ale nie zmierzam za nich przez nie przechodzić. Ludzie sami muszą to zrobić, aby wybrać najlepiej, aby najlepiej rozwiązać nasz problem. Szkoda, że tak mało osób to rozumie.
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+