czwartek, 25 maja 2017

Jedno się kończy, drugie się zaczyna

Wiecie co najbardziej kocham w fotografii, w rowerze, czy ogólnie w pasji? Możliwość dzielenia się nią z innymi. Poznawanie ludzi, wymiana doświadczeń, chwalenie się osiągami, podziwianie innych. I tak wszechobecna współpraca. Nic tak nie cieszy jak przejażdżka rowerkiem w gronie innych rowerzystów. Nie ma nic tak wspmaniałego, jak praca nad zdjęciami z innymi osobami. Co nam po rowerze, jak nie mamy z kim jeżdzić? Co nam po fotografii, jak nie możemy się nią bawić z innymi?
Gdy wchodziłem w fotografię poznałem bardzo dużo osób. byłem na kilku warsztatach i na kilku kursach. Niektórych jedno- niektórych wielodniowych. Aż trafiłem do szkoły. A szkoła posłała na zajęcia z fotografii w gronie innych osób, czasem z innych szkół, czasem ludzi kompletnie niezwiązanych z żadną szkołą. Kilka kursów zacząłem ze strachem, czułem się winny obecności na nich. Wszelkie negatywne uczucia zostały zniszczone przez atmosferę w grupie. Oj, czasem kończyło się smutkiem, jakąś pustką, gdy dany kurs się kończył.
Takim oto sposobem stanąłem nad widmem zakończenia kolejnego kursu. Tym razem rocznego. Pozostało pożegnać się z ludźmi których widziało się co tydzień, spędzało kilka godzin w tygodniu na jednym i tym samym - na fotografii. Pomijając cośmy się tam nauczyli fantastyczną sprawą była praca z tymi osobami. Wspólne i zaciekłe dążenie do doskonałości w wykonaniu jednego zdjęcia. Czasem to walka z wiatrakami, ale wspólnie czasem dochodziło się do urzeczywistnienia wizji. Miejsce i ludzie nie znający podziałów, wspólnie pracujący nad urzeczywistnieniem wizji jednego z uczestników. I tak co tydzień z aparatem w ręku i z bananem na gębie szło się uczyć. A wszystkich łączyło jedno - zamiłowanie do fotografii.

Tak, to jest jedna z rzeczy w każdej mojej pasji, której nienawidzę - w końcu jakiś etap się kończy. Czasem ma się kontakt z osobami uczestniczącymi w wydarzeniu tylko wirtualnie, czasem wcale. Ale jakaś tęsknota pozostaje. To takie chwile, kiedy ma się ochotę zabijać aby znowu wspólnie oddać się jednemu celowi. I takim to sposobem, przemierzając kraj rowerem poznałem dużo osób, zjeździłem z nimi niejeden kilometr. umówiony na kolejne km z przyziemnością przemierzało się kraj. Teraz zostały wspomnienia i kilka osób na FB, których prawdopodobnie już nigdy w życiu nie spotkam.
Podobnie w fotografii - na warsztatach poznało sie kilku na prawdę fantastycznych osób z którymi kontakt teraz nijaki. Grupa rozsiana po całym kraju i jedynie co pozostaje to kilka znajomych nazwisk w znajomych na FB. Teraz skończyły się kolejne zajęcia. Spotkamy się na w przyszłym tygodniu prawdopodobnie ostatni raz na wystawie i... prawdopodobnie nigdy więcej. Eh... cóż zrobić. To nieuniknione, ale smutek pozostanie jeszcze długo. :(

A oto kilka prac z moich z całego kursu. Wszystkie zdjęcia wykonane wspólnie, przy współudziale przynajmniej kilku osób. Oj co zabawy przy niektórych było to nasze. :) Ale to minęło i nigdy już nie wróci. Zapraszam do obejrzenia ->














Udostępnij:    Facebook Twitter Google+